Co skłoniło Panią do wystąpienia z Koalicji Obywatelskiej w Nowym Sączu i przejścia do komitetu wyborczego SLD?

Kiedy w lutym 2017 r. przystępowałam do podpisania koalicyjnego Porozumienia nowosądeckiego, byłam pełna optymizmu, że wszystkie partie polityczne, ruchy społeczne i inne podmioty działające w imię szeroko pojętej integracji politycznej, pragnące zmian w otaczającej nas rzeczywistości, również tej lokalnej, zjednoczą się ponad partyjnymi logo. Miałam wówczas nadzieję, że w perspektywie wyborczej powstanie, jeden wspólny „neutralny” Komitet Wyborczy, wystawiający wspólnie wybranego Kandydata na Prezydenta i tworzącego wspólne listy.

Czas pokazał, że Koalicja Obywatelska jest (w całym kraju), koalicją Platformy Obywatelskiej i .Nowoczesnej i  jak sama nazwa wskazuje tworzą ją w filarze dwie duże partie opozycyjne skupiające wokół siebie mniejsze, (ale równie istotne) podmioty polityczne. Mnie zwyczajne z tymi partiami ideologicznie nie po drodze.

Przypominam, że jestem osobą bezpartyjną i kieruję się wyłącznie osobistymi przekonaniami i ideologią. Dlatego też zdecydowałam się na startowanie do Rady Miasta z lisy SLD Lewica Razem, która jest mi po prostu bliższa światopoglądowo i programowo. Jednocześnie jestem zdania, że nie ma wrogów w opozycji i wciąż przyświeca nam wspólny cel, do którego zdążamy po prostu nieco innymi drogami. Nie ma więc w mojej decyzji, żadnego drugiego dna.

Wszystkim moim przyjaciołom, cudownym ludziom, których poznałam w ostatnich latach „ulicznych” działalności, życzę sukcesów i siły do dalszych działań. Możemy się bowiem pięknie różnić i wspierać w drodze do tego, co dla każdego z nas jest najważniejsze – praworządności.

Mamy drugą rocznicę Czarnego Protestu. Jaki wpływ zdaniem Pani miało to wydarzenie na obecną kampanię samorządową, a jaki bezpośrednio na Pani życie?

3 października 2016 r., kiedy po raz pierwszy ujawniłam publicznie swoje poglądy, okazałam niezadowolenie z przedmiotowego traktowania kobiet, pogwałcenia ich prawa do samostanowienia i ataku na ich autonomię, nie miałam pojęcia, że ten dzień zmieni moje życie. To, czego się przez te dwa lata nauczyłam, doświadczyłam i odczułam stworzyło mnie taką, jaką jestem dzisiaj. Przede wszystkim przestałam się bać, odczuwać strach przed opinią publiczną, hejtem czy wywieraniem wpływu. Utwierdziłam się w przekonaniu, że mam prawo być Tym, kim chce, mam prawo mieć swoje poglądy i oczekiwania oraz niezbywalne prawo do bezwzględnego poszanowania wyznawanych przeze mnie wartości i godności z tym związanej. Nikt nie może mi tego zakazać, bo to moje konstytucyjne prawo.

Nie chcę mieszać Czarnego Protestu, do kampanii wyborczej, chcę by pozostał tą częścią życia kobiet i mężczyzn, która jest spójna ideologicznie a nie politycznie.

Zdecydowałam się kandydować do Rady Miasta, by spróbować przewietrzyć lokalną, dość konserwatywną politykę i otworzyć ją nie tylko na potrzeby budowania dróg i stadionów (co oczywiście jest niezwykle istotne) ale również na przyziemność ludzkiego, codziennego życia, kwestii praw kobiet, mniejszości seksualnych, in vitro, wszechobecnego mobbingu, szeroko pojętej dyskryminacji i równouprawnienia. To wszystko powinno być monitorowane i przestrzegane, by każdy czuł się bezpieczny w zakładzie pracy, na ulicy i w urzędzie. Jest wiele rzeczy do zrobienia ale czas zacząć uprawiać politykę progresywną i otwartą, opartą na wzajemnym szacunku i uczciwości.

W zasadzie już prawie we wszystkich miastach wojewódzkich odbyły się Marsze Równości. Sukcesem okazał się film “Kler”, pokazujący niechlubne kulisy funkcjonowania Kościoła Katolickiego. Na dniach ma zostać opublikowana mapa pedofilii w Kościele. Czy zdaniem Pani można już mówić o pełzającej rewolucji moralnej i obyczajowej w Polsce?

Ja niczego nie ukrywam, nie mam podwójnej moralności, to byłoby          haniebne wobec tego, jakie wartości wyznaję. „Pełzająca rewolucja” to dobre określenie, odzwierciedlające stan moralno-obyczajowy polskiego, w przeważającej większości, konserwatywnego społeczeństwa.

Pocieszające jest jednak to, że coś zaczyna się dziać, przepoczwarzać i dawać temu wyraz. Fale protestów, ujawniane pedofilskie afery kleru, temat legalnej aborcji, parady równości, marsze tolerancji, apostazje, pokazują, że jesteśmy coraz bardziej świadomi swojej egzystencji i potrzeb wynikających z ludzkiej natury a nie nauk Kościoła czy prawienia o moralności prawicowych fanatyków. Ludzie mają prawo do życia w zgodzie z sobą, cieszenia się autonomią, miłością i szacunkiem bez względu na płeć. To zwykły humanizm a nie herezja. Liczę na rewolucję, głownie  w ludzkiej mentalności i światopoglądzie, być może naiwnie ale wierzę, że nastąpi.

Ze względu na swoje nieskrywane poglądy lewicowe jest Pani naturalną kandydatką osób LGBT w swoim okręgu. Czy i ewentualnie w jaki sposób chciałaby Pani wesprzeć pomysł zorganizowania w Nowym Sączu I Marszu Równości?

Ja nie tylko wesprę. Ja się czynnie włączę w organizację i pójdę na jego czele. Z prostego powodu: równość to nie przywilej czy fanaberia, to prawo nabyte z chwilą urodzenia i zagwarantowane w konstytucji. Udział w Marszu Równości, to nie żaden wyczyn, akt odwagi, czy altruizm. To solidarność dla szacunku, tolerancji i miłości do bliźniego. Należy też pamiętać, że pod słowem „równość” nie kryją się wyłącznie osoby o orientacji homoseksualnej czy transpłciowe ale wszystkie inne, których dotyczy zjawisko dyskryminacji społecznej, ekonomicznej, zawodowej czy światopoglądowej.

Sądecki Ośrodek Interwencji Kryzysowej (SOIK) to instytucja mająca służyć pomocą mieszkańcom miasta i regionu w sytuacjach kryzysowych. Co sądzi Pani o pomyśle zorganizowania darmowej pomocy ginekologicznej, dostępnej 24/7, organizowanej w ramach działalności  SOIK-u?

Sądecki Ośrodek Interwencji Kryzysowej jest instytucją, której głównym zadaniem jest pomoc tym, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej. Działalność Ośrodka to szeroko pojęta interwencja skierowana ku jednostkom i rodzinom oraz zintegrowana współpraca z organami administracji samorządowej, oraz różnymi elementami systemu społecznego, które mają pomóc w rozwiązywaniu problemów zagrożonych rodzin i osób.

Pomysł utworzenia przy nim np. Punktu Profilaktyki Intymnej, czynnego przez 24 godziny na dobę, pozwoliłby zapewnić mieszkańcom Nowego Sącza łatwy i szybki dostęp do usług medycznych z zakresu ochrony i profilaktyki zdrowia dotyczącego intymnych stref życia. Oferowane przez punkt bezpłatne konsultacje i poradnictwo, pomogłyby rodzicom i opiekunom w zakresie edukacji dzieci – zwłaszcza tej dotyczącej higieny i kontaktów seksualnych. Placówka tego rodzaju powinna być dostępna dla wszystkich mieszkańców Nowego Sącza – w tym również osób niezamożnych i nieubezpieczonych. Z usług dostępnych bezpłatnie w gabinecie mogłyby skorzystać osoby, które ukończyły 18 rok życia oraz osoby niepełnoletnie, pozostające pod opieką rodzica lub opiekuna prawnego i mieszkające na terenie miasta.

Wcześniej jednak należy przeprowadzić szczegółowe analizy dostępności do usług ginekologicznych oraz zdrowotnych z zakresu profilaktyki intymnej na terenie miasta.

 

Po ewentualnym wyborze na stanowisko radnej miejskiej co Pani zamierza zrobić, aby przybliżyć mieszkańcom naszego miasta możliwość skorzystania z refundacji zabiegu in vitro?

Od kiedy rząd zdecydował, że nie wesprze finansowo par starających się o dziecko metodą in vitro, niektóre samorządy zdecydowały się im pomóc poprzez dofinansowania tej procedury medycznej.

O wszystkim można dyskutować i wszystko rozważać, jeśli ma się          szczegółowe dane, na których można oprzeć argumentację. Uważam, że problem bezpłodności i finansowanie zastosowania metody in vitro na      poziomie lokalnych władz samorządowych powinien być zbadany,           przeanalizowany i bezwzględnie wdrożony w życie. Chęć pomocy bezdzietnym  parom z terenu miasta Nowego Sączą, których jedyną szansą na doczekanie się na dziecko jest właśnie ta metoda, powinno być co najmniej tak oczywiste, jak wsparcie każdej innej osoby pozostającej w kryzysie. Naturalnie, należałoby określić wszystkie kryteria otrzymania dofinansowania i dostosować procedury, tak by z programu skorzystać    mogło jak najwięcej par.

Czy środowisko Sądeckich Dziewuch ma jakieś jeszcze inne konkretne pomysły, które powinny zostać zrealizowane w naszym mieście i regionie, aby Sądecczyzna stała się przyjazna kobietom?

Moim marzeniem jest, aby w Nowym Sączu, zaistniała Federacja Kobiet obejmująca swoim zasięgiem cały powiat. Taki skromny zamysł, na to, by wszystkie kobiece ruchy, stowarzyszenia, chcące wspólnie działać na rzecz kobiet miały swoje regularne miejsce spotkań, prelekcji, wykładów,  rozmów z autorytetami dzielenia się doświadczeniami,    wynikającymi z bycia kobietą w różnych obszarach życia.  Zaczęła się Era Kobiet i trzeba zrobić wszystko, by zaznaczyć jej renomę. Jeśli będzie chęć współpracy, realizacji wspólnych celów, zawsze znajdzie się płaszczyzna porozumienia.

Zdjęcie: Marcin Zień

W jaki sposób szukać poparcia dla tych pomysłów w naszym konserwatywnym mieście?

W imię słusznych idei, realizacji słusznych celów i dążenia do rozwoju kobiecego potencjału nie ma podziałów politycznych, rywalizacji czy dzielenia na konserwatystów i liberałów. Jest współpraca i płaszczyzna    porozumienia mająca przynieść wszystkim nam – kobietom, wymierne efekty. Ja tak postrzegam solidarność kobiet.

Jest Pani znana przede wszystkim z zaangażowania w walkę o prawa kobiet. Czy są jakieś inne tematy z zakresu polityki miejskiej, które chce Pani wspierać w trakcie ewentualnej kadencji jako radna?

Tak. Chciałabym sie przyjrzeć zjawisku mobbingu, szczególnie w odniesieniu   do kobiet. To wszechobecny proceder, o którym niewiele sie mówi, a ofiary najczęściej rezygnują z pracy, będąc już mocno udręczone, schorowane, bezradne i bezbronne. Nie ma mojej zgody na uprzedmiotowianie człowieka i traktowanie go jak treningowego, zawodowego worka. Potrzebne jest centrum antymobbingowe, procedury ograniczające wystąpienie zjawiska,   stały i obiektywny monitoring sytuacji osób zgłaszających się po pomoc.

Trzeba zacząć działać w tym temacie, bo jak wiemy instytucje do tego powołane traktują ofiary, dość instrumentalnie.

ZDJĘCIE: Archiwum własne