Budżet obywatelski – rozwiązanie sprawdzone i cieszące się powodzeniem w wielu miastach – po raz kolejny stanie się obiektem sądeckiego eksperymentu. Miasto, po raz trzeci, usiłuje zrealizować projekty swoich mieszkańców. Eksperymentalnie, albowiem przymiotem realizatorów jest arogancja i krótka pamięć.

Do dyspozycji miasta (tfu…mieszkańców) jest

2 mln złotych, z których finansowane będą zadania publiczne zgłaszane przez mieszkańców, należące do zadań własnych gminy lub zadań własnych powiatu, zgodnie z dokumentami strategicznymi Miasta (plany zagospodarowania przestrzennego, Strategia Rozwoju Nowego Sącza 2020+) służące rozwojowi Miasta i zaspokajaniu potrzeb jego mieszkańców.

A tak, na nasze:

Bierzemy 2 mln złotych (słownie dwa miliony złotych polskich) z ubogiego budżetu Miasta i wspieramy społeczeństwo obywatelskie poprzez (uwaga!)

możliwość artykulacji interesów i potrzeb mieszkańców oraz działania na rzecz ich realizacji, m.in. poprzez społeczną samoorganizację.

Wśród zadań własnych gminy wyróżnić możemy:

  • łatanie dziurawych dróg/chodników,
  • budowanie boisk szkolnych i innej małej infrastruktury sportowej (bo tako rzekę, rok rocznie, wypłakują dyrektorzy placówek oświatowych i/lub lokalni trenerzy młodzieży sportowej),
  • tworzenie placów zabaw i żłobków (500+ a wzrost partycypacji mieszkańców miasta w BO!),
  • miejsc parkingowych (błoto pod Panoramą nie zniechęca bardziej niż opłata parkingowa) itd.

Można powiedzieć, że deficyty w tych materiach, od czasów Wacława II, utrzymują stały poziom. I teraz kwestia odpowiedniej „promocji” (cała dziatwa szkolna oraz personel oświatowy głosuje na projekt A, wszyscy parafianie głosują na projekt B) i można zadanie gminy wykonać. Co więcej, skoro owe projekty realizuje Miasto, za „własne pieniądze”, to jeszcze można uszczknąć, co nieco z kasy państwowej lub unijnej. W zeszłym roku…

w ramach Budżetu Obywatelskiego na terenie Miasta Nowego Sącza wybudowano lub zmodernizowano 7 wielofunkcyjnych obiektów sportowo-rekreacyjnych. Całkowity koszt robót 1 556 341,91 zł. Na przedmiotowe zadanie Miasto pozyskało dofinansowanie z Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej w wysokości 239 200,00 zł.

Nie muszę dodawać, że dofinansowanie nie miało wpływu na wysokość BO w tym roku budżetowym.

Właściwie nic zaskakującego. Budżet „obywatelski” to taki lewacki (że znaczy społeczny, ale słowo modniejsze) listek figowy.

Stwarzanie warunków dla inicjowania oraz wspierania różnorodnych form i instytucji sprzyjających partycypacji jest wyznacznikiem długofalowego, strategicznego rozwoju Nowego Sącza w perspektywie najbliższych lat. Chodzi o świadomy proces budowania infrastruktury obywatelskiej Miasta, która stałaby się stabilnym oparciem dla organizacji społecznych, współdziałających z Samorządem Nowego Sącza w rozwiązywaniu konkretnych problemów.

Partycypacja, rozwój, wspólnota sąsiedzka.

W skrócie: zgubiona urna, ujemne głosy, małe zainteresowanie BO.  Przynajmniej nie można posądzić magistratu o stronniczość lub hipokryzję, do tej pory wiadomo było, kto i na co przeznaczy pieniądze z BO.

Zobaczymy, co pokaże trzecia edycja BO. Tylko szczerze mi żal ludzi, którzy zaangażowali się w poprzednie edycje (wierząc, że ich projekty są potrzebne i mogą mieć wpływ na swoje otoczenie). Może i załatanie dziury w drodze kosztuje 55 zł/ m2 , zbudowanie boiska kilka milionów, ale postawienie koszy na psie kupy jest bezcenne. Dla Kowalskiego, dofinansowanie jego małego projektu, znaczy więcej, bo pozwala mu decydować o jego mieście.

[Kursywą oznaczone cytaty z Regulaminu budżetu obywatelskiego miasta Nowego Sącza na rok 2018, Strategii rozwoju miasta Nowego Sącza 2020+, oraz Sprawozdania z wykonania budżetu miasta Nowego Sącza za 2016 rok]