Czy może Pani przybliżyć naszym czytelnikom najważniejsze punkty programu wyborczego partii Razem w tegorocznych wyborach do Sejmiku Województwa Małopolskiego?

Małopolska ma być wygodnym domem dla wszystkich.

Dla mieszkańców nie tylko osiedli willowych w Krakowie, ale także wiejskich gmin z południa i wschodu Małopolski. Nie tylko dla dwustu sądeckich milionerów, ale także dla niezamożnych rodzin ich pracowników.

Chcemy dążyć do równości podregionów Małopolski. Zmniejszyć rosnący dystans do Metropolii Krakowskiej. Odwrócić priorytety: strumień centralizowanych dziś w aglomeracji Krakowa środków i inicjatyw skierować do innych powiatów, głównie do gmin na ich granicach i najdalszych sołectw. Zasilić polityki pracy i publiczne usługi transportowe, społeczne i opiekuńcze. Zagwarantować jakość warunków mieszkaniowych, opieki zdrowia i udziału w kulturze! Wprowadzamy do lokalnej debaty pozostałe postulaty praw człowieka: świecki samorząd, równość kobiet, godność osób niepełnosprawnych i ich opiekunów, szacunek dla mniejszości m.in. seksualnych. Chcemy europejskich standardów w ochronie środowiska i krajobrazu – ale także w administracji publicznej. Stworzymy warunki do przeniesienia siedzib urzędów i ośrodków wzrostu poza region krakowskim, zaś finanse i decyzje samorządu podejmiemy transparentnie i w prawdziwej konsultacji z mieszkańcami.

Dom dla wszystkich? Jak coś ma być dla wszystkich, to będzie dla nikogo…?

Polityki publiczne są jak przestrzeń publiczna, jak plac miejski – są dobre, gdy każda osoba czuje się dzięki temu “u siebie”. Tylko niewielką grupę najbogatszych zawsze i wszędzie będzie stać na dobre samopoczucie. Małopolska musi jednak dać wygodę także tym, których nie stać na luksusy:

seniorkom, bo żyją najdłużej w kraju, otrzymując emerytury najniższe w Polsce, o 800 zł mniejsze niż sądeccy seniorzy.

pracownikom zarabiających mniej niż minimalna krajowa, którym kartel nieuczciwych pracodawców odmawia praw pracowniczych: ubezpieczeń, urlopów, działania związków zawodowych, negocjowania warunków pracy i płacy.

niepełnosprawnym, których liczba w województwie rośnie, choć nie rośnie liczba przyjaznych im miejsc pracy i życia, co uzależnienia ich od opiekunów.

kobietom wykształconym lepiej od mężczyzn, którym częściej zaniża się płace, utrudnia awans, traktuje przedmiotowo, zniechęca do podejmowania wyzwań zawodowych i udziału w życiu publicznym, obciąża obowiązkiem darmowej pracy opiekuńczej i ryzykiem ubóstwa.

młodym, z trudem znajdującym nie tylko pracę odpowiadającą wysokim kwalifikacjom i pozwalającą utrzymać rodzinę, ale i żłobek lub przedszkole dla swoich maluchów, którzy porzucają pracę na rzecz bierności zawodowej lub ucieczki – do innych miast i państw.

– uczciwym przedsiębiorczyniom i rolniczkom, którzy przestrzegają prawa pracy i wymogów ekologii, co stawia ich na gorszej pozycji w rynkowej konkurencji.

Musimy pilnie ograniczyć i odwrócić negatywne trendy i ich skutki: wymuszone migracje młodych, niską aktywność zawodową i społeczno-polityczną kobiet, powiększanie grupy osób niesamodzielnych ze względu na dramatyczne warunki życia, niepełnosprawność lub podeszły wiek.

Czy wygoda dla wszystkich to obietnica, że wszyscy będziemy zdrowi, piękni i bogaci?

Wygoda to usunięcie uciążliwych problemów codziennego życia, a nie luksus. Przeszkody wciąż leżące na drodze zdecydowanej większości mieszkańców naszego regionu zostały dzięki wrażliwym społecznie, lewicowym samorządom wyeliminowane w krajach “starej” Unii Europejskiej. Wszyscy chcemy podstawowej jakości życia, każdy z nas na to zasługuje – i ma prawo tego oczekiwać, bo jesteśmy trzecim najbogatszym województwem w Polsce.

Niestety, zamiast europejskich standardów widzimy deficyty. Brak centralnego ogrzewania (z gminnych ciepłowni, a nie z kopciucha), wodociągu, łazienki i ustępu, kanalizacji i oczyszczalni, gazu, drogi! Niewiarygodne, ile domów w subregionie sądeckim cierpi od ubóstwa energetycznego, czyli smogu lub braku wystarczającej ilości ciepła! Należy te wstydliwe cywilizacyjne braki naprawić ze środków publicznych. I ograniczyć na przyszłość, na rzecz zwartej zabudowy, możliwość rozlewania się osiedli, które przyczynia się do tych problemów. Sejmik może monitorować sprawy mieszkalnictwa – szczególnie komunalnego, wspomaganego i treningowego, a także gęstość sieci dziennych ośrodków i usług opieki nad osobami niesamodzielnymi: dziećmi, nie w pełni sprawnymi dorosłymi i tracącymi zdrowie seniorami.

Przy okazji kolejnych wyborów kandydaci i kandydatki dostrzegają priorytet inwestowania w rozwiązania komunikacyjne takie jak Sądeczanka czy modernizacja połączeń kolejowych. Jakie postulaty dotyczące komunikacji ma Partia Razem?

Należy przełożyć zwrotnice: pieniądze i pracę puścić na nowe, kolejowe tory. Wszyscy mamy dość kopcących samochodów (mamy u siebie rekordowo dużo starych i trujących diesli) oraz rozjeżdżania i korkowania dróg – rozwiązaniem nie jest poszerzanie istniejących dróg, ale szukanie alternatyw! Dajmy priorytet czystemu transportowi, najlepiej szynowemu: osobowemu i towarowemu. Odtwórzmy wygaszone linie kolejowe w powiecie limanowskim, rozbudujmy sieć szynobusów oraz ekologicznych autobusów, połączmy każdą wieś sołecką z najbliższym przystankiem PKP, a w końcu – zbudujmy przy nich stacje rowerowe i parkingi. Ustalmy z mieszkańcami, jaki ma być transport zbiorowy, a kierowcy będą mogli zezłomować swoje wraki. Osoby oczekujące czystego powietrza i te, które nie mogą lub nie chcą prowadzić samochodu – starsze, nie w pełni sprawne, chore, dzieci, wczasowicze – potrzebują publicznego transportu, by zapewnić sobie podstawowe wygody i usługi konieczne do pełnego życia.

Co więcej, usługi komunikacyjne należy koordynować w skali województwa. Nie może być ani survivalową wyprawą, ani przywilejem kierowców dojazd i powrót z pracy, szkoły, lekarza, ośrodków kultury w mieście powiatowym czy wojewódzkim, zabytków, pomników przyrody, parków narodowych i tras turystycznych… To musi być naprawdę dostępne dla każdego mieszkańca – a dziś nie jest przez braki w sieci publicznej komunikacji właśnie.

W trakcie debaty portalu Sądeczanin.info Leszek Zegzda z Koalicji Obywatelskiej zapowiedział, że jeśli zostanie prezydentem miasta, przyzna 500 złotych miesięcznie dla każdego niepełnosprawnego dziecka. Czy lewicowa Partia Razem przelicytuje taki postulat?

Pan Zegzda obiecuje plasterek na złamanie z przemieszczeniem. Polityka społeczna to zadanie rozwiązywania skomplikowanych problemów w optymalny sposób, co wymaga wiedzy, umiejętności i organizowania współpracy – a nie łatwe zasypywanie ich pieniędzmi. Pan Zegzda robi krok w dobrym kierunku, zauważa problem, ale niestety hołduje archaicznej już maksymie głoszącej, że transfery pieniężne rozwiążą problemy.

Otóż środki na podstawowe potrzeby życiowe są ważne, ale przecież opiekunom niesamodzielnych dzieci i osób dorosłych należy się za ich pracę opiekuńczą regularna pensja, a nie kieszonkowe! Tu dopiero zaczyna się, a nie kończy, rola władz publicznych. Dlaczego? Bo opiekunowie sami nie zbudują ośrodków dziennego wsparcia, gabinetów terapeutycznych czy psychologicznych, systemu opieki wytchnieniowej, programów usamodzielniania osób niepełnosprawnych przez mieszkania wspomagane, godne warunki pracy i przestrzeń miasta dostosowaną dla osób o ograniczonej sprawności ruchowej lub niewidomych, nie wprowadzą tłumaczy języka migowego do ośrodków edukacji, kultury czy usług, nie zapewnią sobie dostępnej komunikacji publicznej po województwie czy mieście, czego w petycji domagała się niedawno Razem itd. itp… Kolejne 500+ do takich działań nie jest zdolne, bo nie do nich zostało stworzone. Całościowe rozwiązanie codziennych problemów musi być celem projektowania usług publicznych.

Osoby z niepełnosprawnościami i ich opiekunowie to tylko dwie z wielu grup społecznie wykluczonych. W programach finansowania polityki społecznej musi chodzić także o dostępność wolnej od przesądów ochrony zdrowia fizycznego i psychicznego: o finansowanie programów zapobiegania i przeciwdziałania przemocy, dyskryminacji, uzależnieniom, ubóstwu, popadaniu w niesamodzielność. Troskę o zdrowie powinna wspierać pełna refundacja usług takich jak: profilaktyka, szczepienia, in vitro w leczeniu niepłodności i antykoncepcja, pełna diagnostyka ciąży, edukacja rodzicielska i rodzenie po ludzku. Zarówno dzieci w szkołach, jak pacjenci w szpitalach powinni dostać codziennie apetyczny, ciepły posiłek i wsparcie psychologów – dziś dostają codziennie najwyżej kapelana i katechezę. Edukacja dzieci i dorosłych musi wyczerpywać zagadnienia zdrowia fizycznego i psychicznego, reprodukcyjnego, równości i przeciwdziałania dyskryminacji, etyki i ekologii, praw pracownika, obywatela, człowieka. Dzisiejsze braki w tym zakresie są ogromne i dotkliwe.

Skąd na to wszystko pieniądze?

Sejmik małopolski dysponuje trzecim największym budżetem samorządowym w Polsce, a jednocześnie jednym z mniejszych deficytów budżetowych – to ogromny zasób, z którego część znacznie większa niż dotychczas powinna trafić poza aglomerację krakowską.

Ograniczmy przeciekanie budżetów samorządowych i skapywanie pieniędzy do kieszeni politycznych kolesi! Dość ustawianych konkursów, nepotyzmu i politycznych nominatów w samorządowej polityce kadrowej, samorządowych ulg podatkowych szytych specjalnie na zamówienie znajomych przedsiębiorców. Dość przymykania oczu na nadużycia wobec pracowników, środowiska naturalnego i zwierząt, lokalnych społeczności, które normalnie kończyłyby się grzywnami i karami finansowymi.

Chcemy publikowania wartości dzieł, zleceń i płac na stanowiskach pracy w jednostkach samorządowych. Ja osobiście domagam się wojewódzkiego audytu zysków i strat poniesionych w Specjalnych Strefach Ekonomicznych, w ulgach dla biznesu i przepływach finansowych między samorządem a fundacjami i stowarzyszeniami, nie tylko polityków i biznesmenów, a przede wszystkim Kościołem. Chcę klarownego obrazu: sumy wartości przekazanych: nieruchomości i ulg, płac, zestawienia zadań publicznych przekazanych organizacjom polityczno-biznesowym, kościelnym i przykościelnym. Audyt powinien też obejmować przestrzeganie standardów dotychczasowej kontroli nad nimi, świadczonych usług publicznych, przestrzegania prawa pracy, zakazu dyskryminacji, kosztów obsługi.

Wyciekające dotąd tymi drogami pieniądze chcę przekazać na rozbudowanie usług publicznych oraz uczciwe stawki za etatową pracę pracowników jednostek samorządowych i ich zleceniobiorców.

Co było powodem wystawienia list wyborczych właśnie do sejmiku, a nie na przykład do Rady Miasta Nowego Sącza?

Sejmik ma budżet i zakres obowiązków, który pozwala na wyrównywanie szans między regionami i grupami społecznymi, a także usunięcie wielu przyczyn skrajnych nierówności. Jedna mała gmina nie poradzi sobie ze smogiem i ubóstwem energetycznym czy brakiem kanalizacji. Jeden powiat nie poradzi sobie ze zmową płacową lub wysysaniem środków i potencjału przez metropolię. Do naprawy potrzeba silnej decentralizacji, decyzja w tej sprawie leży w gestii sejmiku. Wystarczy tylko chcieć zmienić schematy myślenia o roli sejmiku. Ja chcę.

W jaki sposób wyobraża sobie Pani ewentualną współpracę w Sejmiku Województwa z przedstawicielami prawicy przy tworzeniu i realizowaniu ważnych dla regionów inwestycji oraz przedsięwzięć?

Przede wszystkim – radni Platformy, PSL czy PiS muszą chcieć współpracy zamiast narzucania swojej wizji. Gdy patrzę na stan realizacji działań strategii Małopolska 2020 na naszym terenie i słucham debat wyborczych, mam co do tego poważne wątpliwości – chyba nic poza wygodną jazdą samochodem panów radnych nie interesuje. Komunikacja jest ważnym wyzwaniem i warunkiem rozwiązania wielu innych problemów – ale nie jedynym. W sejmiku może znów zabraknąć kobiet-radnych, co pewnie utrudni przekonywanie panów do inwestycji w politykę społeczną, opiekuńczą, równościową, w tym wdrożenie Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym i Regionalnym. Potrzebny nam też odważny, progresywny Eksperyment Sądecki XXI wieku – nasz region doskonale nadawałby się na pilotaż gwarantowanego dochodu podstawowego, bardzo innowacyjnej propozycji nowych ram dla wolności i pracy człowieka – i będę starać się ich do tego przekonać.

Kandydatem środowisk lewicowych na prezydenta miasta Nowego Sącza jest pan Rafał Skąpski. Czy partia Razem również popiera pana Rafała Skąpskiego na prezydenta?

Mieliśmy okazję do spotkania i omówienia różnic programowych. Partia Razem jest nieporównanie bardziej śmiała w postulowaniu lewicowych rozwiązań: chcemy większego rozwoju publicznych usług, świeckiego państwa, aktywnej roli samorządu w przeciwdziałaniu rozwarstwieniu dochodowemu i majątkowemu. Żałuję, że to nie pan Skąpski rozpoczął w debacie prezydenckiej dyskusję o bezpłatnym transporcie publicznym w Nowym Sączu… Znaleźliśmy jednak punkty wspólne, np. organizację Marsz Równości, przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na płeć, orientację psychoseksualną, stopień sprawności czy zaangażowanie w pracę opiekuńczą. Zgadzamy się co do prawa kobiet do edukacji wolnej od przesądów na temat płci oraz antykoncepcji, aborcji, in vitro. Na listach SLD do rady miasta jest np. Barbara Żytkowicz, którą ja osobiście bardzo cenię za organizację sądeckich Czarnych Protestów i konsekwentną od tamtego czasu, prokobiecą aktywność publiczną.

Co ze strony SLD musiałoby się zadziać, aby nasi lokalni politycy partii Razem zechcieli zacieśnić współpracę z przedstawicielami sądeckiego SLD?

Musimy mieć wspólne cele do zrealizowania. Jesteśmy otwarci na każdą współpracę wokół spraw, które są nam bliskie: świeckiego, opiekuńczego państwa, praw pracowniczych, praw człowieka, ekologii. Kilka takich petycji i wniosków do Rady Miasta złożyliśmy – i będą kolejne, do których zapraszamy nie tylko SLD, ale każde środowisko podzielające cel tych inicjatyw.

W jaki jeszcze sposób chciałaby się Pani zaangażować w życie polityczne regionu przed i po wyborach?

Jest dużo żmudnej pracy do zrobienia, by lewica w regionie sądeckim zyskała istotne znaczenie – działam wraz z zespołem wspaniałych osób na terytorium prawicowego oligopolu, który trzeba rozbijać powoli i wytrwale oraz od zera budować rozpoznawalność, relacje, zaufanie. Będziemy wytrwali w naszych działaniach oraz współtworzeniu debaty o mieście i regionie. Widzimy też nowy ferment na lewicy: pojawiła się ogólnopolska, progresywna inicjatywa Roberta Biedronia, która może pobudzić kolejną falę uśpionej na Sądecczyźnie lewicy. Będziemy szukać sojuszników naszych działań.

Co lokalne struktury Razem chciałyby zrobić dla mieszkańców i mieszkanek naszego miasta, regionu i województwa w ciągu najbliższego roku?

Upominać się o uwagę dla potrzeb osób, które łatwo się traci z oczu, bo czujemy to samo co. Boli nas marginalizacja małych miejscowości i wykluczenie komunikacyjne. Złości wyzysk i łamanie praw pracowniczych, wykluczanie i dyskryminacja osób niepełnosprawnych lub społeczności LGBT. Boimy się skutków złej jakości powietrza. Irytują nieprawidłowości w funkcjonowaniu i organizacji instytucji publicznych. To obszary, w których będziemy działać i proponować konkretne rozwiązania, które w formie petycji złożymy władzom samorządowym. Poza tematami, o których mówiłam wyżej, rozważamy organizację pierwszego w regionie Marszu Równości. Będziemy też zabiegać o pozostawienie i rozwinięcie połączeń szynobusem, bo stał się niezwykle cenionym przez wielu mieszkańców Nowego Sącza i Chełmca środkiem transportu. Mapujemy już wykluczenie komunikacyjne na Sądecczyźnie. Przygotujemy też społeczny audyt finansowania lokalnego Kościoła z pieniędzy publicznych. Dużo pracy, ale te istotne sprawy nie mogą czekać.