Manifestacje ulegają zmianie, jakby dojrzewały, chociaż są już mniejsze. Chodzi oczywiście o język, przekaz, postulaty, a nawet estetykę. W historii takich ruchów społecznych były rewolucje: goździków, róż, pomarańczowa, cedrowa, itp. To ciekawe, dlaczego używa się metafory kwiatów. Jak zatem nazwać tę naszą – polską?

Odpowiednia wydaje się nazwa: kartonowa rewolucja. To może się wydawać pejoratywne określenie, że niby prowizoryczna, z kartonu, dykty, ale nie jest negatywne. Po prostu znaczna ilość demonstrantek posiada kartony, na których pisze swoje postulaty. To zwyczajnie jest proste i praktyczne.

Zaprezentowano różne hasła na kartonach, najczęściej te z pudełek od damskich butów. A nawet jeśli będą się śmiać, że ona jest nazwana kartonową, to co z tego? Cecha autoironii tylko wzmacnia znaczenie i przekaz; demonstruje, że nie ma kompleksów.

Chęć zabrania głosu, to ważna cecha tej rewolucji, że uczestnicy chcą przemówić indywidualnie, a nie tylko zbiorowo. Ten kontrapunkt jest niesamowity, jak bachowska fuga. To wzruszająca wprost indywidualizacja, prawdziwy wyraz wolności jednostki. (Niech się uczy wolności na tym przykładzie „wolnościowa” Konfederacja.)

Oczywiście, pytanie czy to czego jesteśmy świadkami można nazwać rewolucją. Lepszym słowem wydaje się – TRANSGRESJA. Rewolucje się trochę zbanalizowały, w ostatnim ćwierćwieczu było ich chyba ponad 10. Czyli lepsza nazwa brzmiałaby tak: KARTONOWA TRANSGRESJA.

Będą powstawać doktoraty na temat tego niezwykłego ruchu społecznego. Bo już teraz można formułować różne ciekawe pytania i hipotezy:

Jak ten ruch wpłynie na zmiany społeczne i polityczne w Polsce?

Jak dużo czasu upłynie aby te zmiany się dokonały, czyli zagadnienie dynamiki?

Dlaczego struktura wiekowa i płciowa jest właśnie taka?

Dlaczego używano takiego języka i takiej estetyki?

Do jakiego innego ruchu społecznego podobny jest ten ruch?

Jak ten ruch wpłynie na kondycje kościoła instytucjonalnego i wspólnoty wiernych?

I wreszcie: czy ten ruch zmieni polską scenę polityczną?

Można zadać też pytanie: czy wpłynie na lokalną, sądecką scenę polityczną?

Oczywiście można zadawać jeszcze inne, szczegółowe pytania. Z pewnością zaistnienie tego ruchu wpłynie na frekwencję na religiach w szkole.

Podobno w Polsce najszybciej na świecie następuje laicyzacja młodych ludzi, teraz postępować będzie jeszcze szybciej. Za 20 lat mocno opustoszeją kościoły. Tak kościół w Polsce inwestuje obecnie w młode pokolenia. Ściślej: episkopat z Rydzykiem. No i religię w szkole odbywała większość manifestujących. Ale zostawmy to.

Ważnym zagadnieniem każdej rewolucji-transgresji jest jej wpływ na rzeczywistość społeczno-polityczną. Tutaj chodzi o polityczną kanalizację. O tym trzeba już teraz myśleć. Aby siła tego ruchu nie wsiąknęła jak krew w piasek.

Powstała Rada Koordynacyjna OSK. To dobrze. I to wcale nie ma znaczenia, że większość postulatów jest nie do zaakceptowania przez Kaczyńskiego. Postulaty, to inwestycja w przyszłość, bo taka jest strategia działań politycznych, które mogą doprowadzić do wygranych wyborów. Trzeba wyraziście kontrastować, a różnicowanie to nie tylko forma przekazu.

Ale teraz pomarzmy sobie. A gdyby ten ruch społeczny miał swoją bezpośrednią reprezentację polityczną? Taką, która jakościowo będzie różna od większości obecnych partii politycznych. Może to zainicjuje zmianę jakościową polskiej polityki. Może to nierealne, ale marzymy przecież. A skoro tak, to…

Teraz należałoby zdefiniować kluczowe defekty obecnych partii politycznych. Można je wymienić w punktach:

  1. Karierowiczostwo.
  2. Brak kompetencji.
  3. Cynizm.
  4. Matołectwo.
  5. Kłamstwa.
  6. Interesowność.
  7. Nepotyzm.

To 7 grzechów głównych. Mogą zaistnieć wszystkie cechy na raz, albo tylko wybrane. Najczęściej jednak ludzie cyniczni są dość inteligentni, więc nie są matołami, czyli cecha 3 i 4 rzadko występuje wspólnie. Cynicy wykorzystują koniunkturę, ale to wymaga pewnej inteligencji, ale przede wszystkim cynizmu właśnie.

Przecież obecną władzę można nazwać dyktaturą miernot. Zastanawiać się można, czy poszczególni członkowie PiS są matołami, czy cynikami dla kariery i monetyzacji. W większości są niekompetentni, bo do polityki od dawna nie idą ludzie kompetentni. Niestety nie dotyczy to tylko PiS, chociaż oni biją rekordy. A miały być „nowe elity…

przykłady karierowiczostwa w stanie czystym łatwo wymienić. Emblematyczni to: Morawiecki, Duda, Emilewicz, młodzi, pryszczaci od Ziobry. Ale już nie sam Ziobro, on jest krystalicznym przykładem obsesyjnego ambicjonera chorego na władzę. Podobnie jak jego alter ego, którego chce politycznie zamordować i przejąć jego elektorat. Nie udało się w 2011, nie udało się w sierpniu tego roku, ale kiedyś się w końcu uda. Ziobro ma po prostu lepszy pesel niż Kaczyński.

Przykładów matołectwa też jest wiele. Personalizując, na poziomie ministerialnym wystarczy sobie przypomnieć, kto zarządzał resortami gdy: przejmowano stadniny koni, wycinano drzewa, budowano elektrownie w Ciechanowie, likwidowano gimnazja.

Ale matołectwo wydarza się często na poziomie niższym – „szarych posłów”, takich bezimiennych przycisków sejmowych; za przyciskanie odpowiednich guzików, jak każe Kaczyński, znowu mogą trafić na listę wyborczą, a może szarpnąć jakieś stanowisko w spółce skarbu państwa dla szwagra.

Czy nie byłoby cudownie, gdyby obecny ruch społeczny nie wziął na swoje sztandary także takie hasła:

Koniec z karierowiczostwem.

Koniec z niekompetencją.

Koniec z miernotami.

Koniec z kłamstwami.

Koniec z nepotyzmem.

Do tego ruchu będą przyłączać się różni, najczęściej politycy, ale wszelakiej maści karierowicze. Tak zawsze jest z takimi ruchami. One mają duży potencjał polityczny i mogą stać się trampoliną dla wielu osób, partii. To dobrze, że SK trzyma partie opozycje na dystans. One chcą się grzać, a w gruncie rzeczy przejąć energię ruchu.

Jak zatem zachować czystość tego ruchu? Trzeba zadać sobie teraz kluczowe pytanie: co niszczy takie ruchy? Na początku są one prawdziwe, a potem coś się złego z nimi dzieje.

Istnieje banalnie prosta przyczyna. Jeżeli ruch przeradza się w byt polityczny, to jego zamiarem jest uzyskanie reprezentacji parlamentarnej. I to jest początek problemów. Bo jak wybory, to listy wyborcze, a one właśnie są zasadniczym powodem kłopotów każdego ruchu. Jak listy wyborcze, to walka o miejsce na listach.

To właśnie LISTY WYBORCZE i MIEJSCA na nich to przyczyna całego zła.

Popatrzmy na partie, jak one się budują i kto jest w sejmie. Przecież Kaczyński ma właśnie władze nad listami poprzez statut partii napisany pod siebie. To on wskazuje ludzi na listach wyborczych. Kłótnie koalicyjne w sierpniu były przecież głównie o miejsce na listach.

Każdemu wodzowi partyjnemu chcą się podporządkować różne osobliwe postacie, najczęściej karierowicze i miernoty. Oni zrobią i powiedzą wszystko, aby się przymilić wodzowi. Dlatego zaistniało klakierzy i klakierstwo. Ono bywa bardzo żenujące.

Normalni i kompetentni ludzie nie zapisują się dzisiaj do partii. Oni idą do biznesu. Do partii zapisują się karierowicze i miernoty i oni trafiają na listy wyborcze, bo taki jest obecnie materiał polityczny. Oczywiście są wyjątki, ale nie zajmujmy się nimi.

Po wygranych wyborach pojawia się większość sejmowa i przejmuje się władze w państwie. Listy wyborcze personifikują ten proces, instalują żywe osoby w proces sprawowania władzy.

Aby tego uniknąć, tej wyniszczającej i często kompromitującej walki, trzeba wymyślić ex ante proste zasady, sprawiedliwe i konstruktywne. Istotą tych zasad jest to, że na listę wyborczą trafiają ludzie kompetentni, a nie miernoty i karierowicze.

Jeżeli OSK zdecyduje się na wystawienie list wyborczych, to powinny być możliwie krótkie, z przewagą kobiet. Kryteria kompetencyjne proste, głównie: sukces w biznesie, albo w nauce. Oczywiście. kandydatki muszą ideowo zgadzać się z postulatami OSK. Taki punkt wyjścia, resztę trzeba dopracować.

Ale nie jest też łatwo wziąć na pokład polityczny ruchu ludzi mądrych i kompetentnych, bo oni nie wierzą w politykę. Takie spustoszenie powstało w ostatnich 20 latach, a szczególnie w ostatnich pięciu.

Dzisiaj polityk to zawód niskiego zaufania i synonim karierowicza, człowieka niekompetentnego. Gdyby to udało się zmienić, to może Arystoteles z Platonem wstaliby z grobu i złożyliby gratulacje Marcie Lempart i dziewczynom z OSK. Wycałowaliby je szczerze, mimo pandemii.

Oni twierdzili, że władze powinni sprawować ludzie mądrzy, a ich celem powinno być WYŁĄCZNIE pomnażanie dobra publicznego. Jakie to proste! Spróbujmy to zrobić w Polsce!

Aguirra – Gniew Kobiet

4 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kris
Kris
2 miesięcy temu

Postulaty iście znakomite mają, 10%pkb na zdrowie w przeciągu tygodnia to jest ponad 100mld. Rząd sie ma podać do dymisji a co na to KOD, kończymy z demokracją?

1
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x