Wybory samorządowe już niedługo. W Nowym Sączu, mateczniku Zjednoczonej Prawicy, doszło do ciekawej sytuacji. W wielkiej prawicowej rodzinie trwa wojna na dole. Do pęknięcia doszło w samej partii PiS. Partia rządząca w Polsce, wystawiła Iwonę Mularczyk, żonę posła Arkadiusza Mularczyka, na kandydatkę na urząd prezydenta naszego miasta. W odpowiedzi na tę kandydaturę obecny prezydent miasta Nowego Sącza, współzałożyciel PiS, wystąpił z partii. Jego faworyt, Krzysztof Głuc, startuje bez oficjalnego poparcia PiS.

Wszyscy zastanawiają się dlaczego Jarosław Kaczyński wyznaczył Iwonę Mularczyk na kandydatkę na prezydenta  miasta skoro nie ma ona żadnego doświadczenia w zarządzaniu jakąkolwiek grupą ludzi czy organizacją. Padają różne wytłumaczenia. Wydaje się jednak, że Sądecczyzna jest dla Jarosława Kaczyńskiego polem doświadczalnym „dobrej zmiany” w samorządzie. Doświadczenie i kompetencje zawodowe kandydata/kandydatki odgrywają mniejszą rolę. Liczy się tylko to, aby był to kandydat popierany przez PiS.  W zamyśle rządzących za parę lat samorząd i tak ma przestać istnieć 1. Już dziś Pani Mularczyk wykorzystuje koneksje w ministerstwach i wpływy męża do pozyskania poparcia swoich pomysłów wyborczych.

 

Widać tak właśnie ma wyglądać przyszłość resztek samorządu w Polsce. Już nie procedury, przetargi, konkursy, ale tabuny lokalnych przedstawicieli partii rządzącej w kolejce do ministerstw obsadzonych przez kolegów. Chodzi o to, aby zastąpić Polskę technokratyczną, krajem kolesiowskim i przywrócić “załatwianie”. Zastąpienie procedur dojściem do ministerstw ma ułatwić grę o tron. To nie polityczne doły będą udawały się na audiencję do prezesa PiS, ale przedstawiciele wsi, miast, miasteczek, całych województw będą “pielgrzymować” w intencji wyjednania przychylności. Dobry wódz nie zdecyduje tylko o tym kogo wystawić raz na cztery lata do wyborów. Przywódca narodu będzie decydował gdzie wymienić asfalt na kostkę brukową, komu wybudować stadion, a komu pływalnię. Niepokornym nic się nie dostanie. Skoro nie chcą budować nowego ładu, to dlaczego mieliby coś dostać.

 

W Nowym Sączu na prawo od partii PiS też ciekawa sytuacja. Ludomir Handzel buduje Koalicję Nowosądecką. Jest to formacja na wskroś postpolityczna, czyli byle jak, byle gdzie, byle z kim – aby tylko dostać się do władzy 2, 3.  Handzel zgromadził wokół siebie takie osoby jak Aleksander Rybski – wieloletni dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego w Nowym Sączu i Mariusz Smoleń znany głównie z ultrakonserwatywnych wpisów na forach internetowych miasta. W Koalicji Nowosądeckiej bryluje również Leszek Gieniec – przedstawiciel myśli ekonomicznej  Janusza Korwina Mikke. Leszek Gieniec, jak przystało na wyznawcę korwinizmu, chętnie wojuje z ZUS, krytykuje państwową służbę zdrowia, ale prywatnie zawsze stara się korzystać z porady lekarza NFZ. Taki to już urok uprawiania lokalnej polityki, że ludzie znają przyzwyczajenia kandydatów, które oni sami niechętnie ujawniają. Koalicji Nowosądeckiej dramatycznie brakuje więc wiarygodności.

Leszek Zegzda i jego Koalicja Obywatelska też ma kłopot z wiarygodnością i świeżością spojrzenia na sprawy Sądecczyzny. Ktoś złośliwy mógłby zarzucić nawet Koalicji Obywatelskiej problemy z trzeźwym osądem sytuacji. Takie ujęcie sprawy być może jest zbyt ostre. Niewątpliwie jednak osoba Leszka Zegzdy i jego zaplecze polityczne reprezentuje frakcję “żeby było tak jak było”. Niestety tak jak było już nie wróci.

Pojawia się zatem miejsce dla przedstawicieli lewicy. Słowa Adriana Zandberga, założyciela partii Razem, o dramatycznej potrzebie lewicy na Sądecczyźnie wracają jak bumerang. W tegorocznych wyborach samorządowych miejskie struktury Sojuszu Lewicy Demokratycznej wystawiły kandydaturę Rafała Skąpskiego na prezydenta miasta. Kandydat ten może pochwalić się wspaniałym życiorysem 4. Rafał Skąpski jest absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 2001 – 2004 piastował stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Kultury w rządzie Leszka Millera. Kandydat lewicy na prezydenta naszego miasta został odznaczony między innymi Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. O Rafale Skąpskim można również napisać, że jest “sądeckim pniokiem” rodem z Wrocławia. Jego rodzina pochodzi z okolic Nowego Sącza, ale sam kandydat na prezydenta urodził się we Wrocławiu, a przez lata pracował w Warszawie. Dotychczasowy przebieg kariery poza Nowym Sączem na pewno jest dużym atutem Rafała Skąpskiego w ubieganiu o fotel prezydenta naszego miasta. Chodzi bowiem między innymi o to, aby mocno przewietrzyć struktury władzy samorządowej w mieście.

Pamiętając o zaletach kandydatury Rafała Skąpskiego na prezydenta miasta trzeba jednak realnie ocenić jego szanse na wybór. Niestety nie są one duże. Sądeckiemu SLD, jak i całej tej partii brakuje powabności. Dramatem lewicy w Polsce jest to, że tzw. “stara” lewica wie jak robić politykę, a “nowa” lewica wie co powinno być zrobione, aby zmieniać nasz kraj na lepsze. Niestety te dwie lewice wciąż nie mogą się spotkać. Czy na Sądecczyźnie uda się współpraca ugrupowań lewicowych – czas pokaże.

ZDJĘCIE: Sądeczanin.info

  1.  http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,21279495,kaczynski-w-polsce-jest-mnostwo-ksiestewek-ktore-trzeba-zlikwidowac.html.
  2.  https://sadeczanin.info/rozmowy-sadeczanina/do-kogo-ludomir-handzel-zaleca-sie-w-sadeckiej-polityce.
  3.  https://sadeczanin.info/wiadomości-rozmowy-sądeczanina/zaszkodził-mu-romans-z-po-handzel-stracił-posadę-prezesa-w.
  4.  https://pl.wikipedia.org/wiki/Rafał_Skąpski.