Jest Pani osobą wyjątkową w sądeckiej lub nawet ogólnopolskiej polityce. Jako kobieta sprzeciwiła się Pani woli prezesa Kaczyńskiego i zainicjowała swego rodzaju bunt w mateczniku partii. Być może nominacja pani Mularczyk na kandydatkę PiS-u na prezydenta miasta jest właśnie pokłosiem Pani decyzji o sprzeciwieniu się woli prezesa. Po prostu pan Kaczyński chcąc zdusić zarzewie kryzysu pokazał, że ani Belska, ani Nowak tylko ten kogo on wskaże. W takim ujęciu kandydatura pani Mularczyk jest swojego rodzaju testem dla członków PiS-u, na ile będą głośno wyrażać swoją dezaprobatę. Czy przychyla się zatem Pani do stwierdzenia, że w znacznej mierze przyczyniła się Pani do wypchnięcia Ryszarda Nowaka z PiS-u i utorowania drogi pani Mularczyk do kandydowania?

Nie ma niczego wyjątkowego we mnie. Jestem jedną z mieszkanek Nowego Sącza. Może jestem trochę bardziej aktywną ze względu na charakter i geny społecznikowskie ale kobiet z podobnym temperamentem jest w Nowym Sączu wiele.

Uważam też, że każdy ma prawo do wypowiadania swoich opinii, bez względu na płeć.

Ogromnym mankamentem jest patrzenie na rzeczywistość w sposób „NIE WYPADA”, właśnie wtedy, gdy należy zabierać głos.

Najwyraźniej jestem bardziej samorządowcem niż politykiem, skoro sprawnie zarządzane miasto, w którym mieszkam wraz z rodziną, jest dla mnie ważniejsze niż akceptacja moich decyzji przez Pana Kaczyńskiego. Jak widać i słychać w kampanii, w samorządzie nie lubimy być duszeni przez Warszawę. Nie usłyszała tego centrala PiS. W wyniku kolejnych zdarzań, jakie zaczęły lawinowo następować po sobie, podjęłam decyzję o opuszczeniu struktur PiS i rezygnacji z członkostwa.

Stwierdzenie, że mogłam przyczynić się do „wypchnięcia”  Ryszarda Nowaka z PiS i swego rodzaju utorowanie drogi dla obecnej kandydatki PiS na urząd prezydenta w Nowym Sączu uważam za mocno przesadzone. Ryszard Nowak sam podejmował decyzje a w sprawie kandydatki ktoś mocno lobbował.

Na wybory samorządowe stworzyła Pani również własne listy. Niestety mało wiemy na temat kandydujących osób oraz środowisk z których się wywodzą. Kim są kandydatki i kandydaci startujący z Pani komitetu Nowy Sącz Na Nowo?

Tegoroczna ordynacja wyborcza jest mocno zmieniona w stosunku do wcześniejszych. Komitet Wyborczy Wyborców Małgorzata Belska, Lucjan Stępień – Nowy Sącz na Nowo, bo tak brzmi pełna nazwa naszego komitetu, zgłosił pełne listy kandydatów do Rady Miasta Nowego Sącza.

Na listach Nowy Sącz na Nowo znajdziecie Państwo po prostu swoich sąsiadów, mieszkańców Nowego Sącza. Uważam, że każdy z nas doskonale czuje i wie, z jakimi bolączkami mierzy się na co dzień nasze miasto. Często jest ich tak wiele, że nie wiemy od czego właściwie zacząć przy ich wymienianiu, ale zespół ludzi pozwala tu objąć większość problemów, które należy sprawnie rozwiązać.

Ulotka wyborcza zaprezentowana w portalu Facebook.com – https://www.facebook.com/KandydatnaprezydentamiastaNowegoSacza/.

Nasi kandydaci na Radnych to osoby niezwiązane dotychczas ani z Radą Miasta, ani stanowiskami w Urzędzie.

Kandydaci na Radnych z Nowy Sącz na Nowo – to społecznicy, osoby udzielające się w środowiskach senioralnych, Caritas, harcerstwie, lokalni przedsiębiorcy – generalnie osoby na etacie lub osoby prowadzące własną działalność gospodarczą.

Wszyscy jesteśmy osobami niezależnymi, mamy z czego żyć. Nie „idziemy na Ratusz” po urzędy i przywileje. Jesteśmy mieszkańcami Nowego Sącza, którzy widzą mankamenty w zarządzaniu miastem i chcemy mieć realny wpływ odpowiedzialnego radnego na życie codzienne i przyszłość naszego miasta.

Nowy Sącz na Nowo to lista nr 15. Gwarantuję, że znajdziecie tam Państwo najlepszych z możliwych kandydatów. Ludzi oddanych. Ludzi gotowych do prawdziwej służby na rzecz mieszkańców a nie w swoim prywatnym interesie.

Problemy zdrowotne ustępującego prezydenta miasta Ryszarda Nowaka oraz powszechna krytyka jego ekipy rządzącej ze strony członków PiS jak i opozycji są znane. Nie wymagają też kolejnych komentarzy. Za nierozwiązane problemy Nowego Sącza w dużej mierze ponosi odpowiedzialność również opozycja. Co uznaje Pani zatem za największe wady sądeckich elit politycznych i samorządowych?

O swoim mieście chciałoby się mówić tylko w superlatywach i do tego chciałabym zmierzać. Chciałabym mówić rzeczywiście o elitach politycznych i samorządowych – właśnie tego potrzebuje obecnie społeczeństwo. Te kubły z pomyjami, które wylewane są na głowy polityków, nie powinny w ogóle mieć miejsca. Mam jednak świadomość, dlaczego społeczeństwo reaguje w tak dosadny sposób.

Kiedy zaczęłam kompletować listy do Rady Miasta często słyszałam: „Małgosiu jak najdalej od polityki, przecież to …” i tu padały różne określenia. A ja próbowałam przekonywać. Jest komplet kandydatów na radnych, ponieważ stanowczo określiłam – to nie polityka, to samorząd!

Chciałabym, żeby po pierwsze udało się nam „odczarować” samorząd, żeby wybrzmiało to co najważniejsze – czyli w prosty, konkretny, bez podtekstów i prób kupczenia sens samorządu czyli realizacja potrzeb miasta i mieszkańców. A po drugie – chciałabym, aby tu na szczeblu samorządu radni byli po prostu radnymi, żeby nie przenosili „wzorców” centralnych do Sali Ratuszowej.

Musimy uwierzyć, że w Nowym Sączu nie potrzebujemy „elit”. Tu potrzebujemy ludzi, którzy potrafią rozmawiać, słuchać, wyciągać wnioski. Potrzebujemy osób, które gdy nie znają odpowiedzi mówią to otwarcie i pytają tych, którzy potrafią wskazać rozwiązanie. Jeśli nie uda się „odczarować” sądeckiej rzeczywistości w najbliższych wyborach – wówczas zdecydowanie opozycja powinna być mocną, nieuwikłaną, nie do „kupienia” za posadę w spółce miejskiej lub za etat w urzędzie. Potrzebujemy opozycji mocnej, stanowczej i twórczej.

Na początku kampanii zapowiedziałam, że bez względu na wynik wyborów, w Nowym Sączu potrzebujemy prawdziwego ruchu miejskiego – będzie nim właśnie Nowy Sącz na Nowo. Dla wsparcia działań, dla pobudzania tych działań – jako swoisty „bezpiecznik” społeczny nawet dla najlepiej funkcjonującego prezydenta.

Do niedawna była Pani sekretarzem lokalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości. Komentując dla Gazety Krakowskiej usunięcie z PiS spowodowane samodzielnym wystartowaniem na prezydenta miasta powiedziała Pani “Nadal uważam i chciałabym, aby to jasno wybrzmiało, że żyjemy w wolnym kraju, w którym każdy człowiek, nie pozbawiony praw obywatelskich, ma prawo startu w wyborach. Ja po prostu skorzystałam z przysługującego mi prawa” 1. Fragment ten można zinterpretować jako wyraz wiary w to, że PiS może się zmienić i stać się partią bardziej otwartą na sugestie szeregowych członków. Czy podziela Pani takie przekonanie?

Żyjemy w wolnym kraju i nikt, nikomu nie może odbierać jego praw, jeśli nie działamy wbrew przepisom.

Uważam, że wszyscy posiadamy nie tylko prawo ale i obowiązek, aby aktywnie włączać się w życie naszych społeczności i całego narodu. Decyzja o starcie w wyborach, prawo do takich działań, nie są zarezerwowane tylko dla niektórych, dla wybranych.

Taki jest mój stosunek do otaczającej nas rzeczywistości. To wyborcy rozstrzygają z kim chcą współtworzyć rzeczywistość i kto ma być ich reprezentantem. Moim zdaniem najwyższy czas, aby w Polsce na dobre zagościł właśnie taki standard życia społecznego, aby nie wytykać tych „co się wyrwali” spod rozwiązań przygotowanych i szablonowych.

Co zaś do PiS i innych partii – czas, by zaczęli częściej słuchać ludzi na tzw. „dołach”. Następuje kolejna zmiana pokoleń i trzeba się wzajemnie do tego dostosować.

W kraju były przykłady co najmniej kilku członków Prawa i Sprawiedliwości, którzy przecenili swoje możliwości działania poza partią. Niektórzy z nich wrócili skruszeni pod patronat Prezesa Kaczyńskiego. Czy nie obawia się Pani, że za kilka miesięcy będzie Pani zmuszona przeprosić i ponownie starać o legitymację? Jakie ma Pani plany na odnalezienie się w polityce Nowego Sącz poza strukturami PiS?

Jak już wspomniałam, w Nowym Sączu potrzebujemy mocnego samorządu, który bez względu na układ rządzący w skali ogólnopolskiej, będzie umiał działać samodzielnie, bez oglądania się na wsparcie rządowe. Jeśli takie pojawi się, powinno traktować się je jako swoisty prezent. Uważam, że podział środków rządowych jest bardzo niesprawiedliwy. Prezydent miasta powinien wypracować samodzielnie argumenty przekonujące i zachęcające do inwestowania pieniędzy rządowych w miasto, które reprezentuje. Moim zdaniem jest to w Nowym Sączu możliwe, trzeba tylko zintensyfikować działania i przyspieszyć pracę urzędu.

Wracając jednak do pytania, nie rozumiem dlaczego miałabym kogoś przepraszać za swoje decyzje. Zdecydowałam się na udział w wyborach na Prezydenta Miasta Nowego Sącza, ponieważ uważam, że nasz samorząd potrzebuje nowej energii, typowo miejskiej, którą posiadam.  Nikomu nie chcę i nie chciałam zaszkodzić tą decyzją wręcz przeciwnie daję jasny sygnał, chcę skupić się w końcu na tym co najważniejsze czyli na mieście.

Nie mam zamiaru wracać po legitymację bądź występować o jakąś inną.

Działam na rzecz miasta, środowisk miejskich. Tu czuję się spełniona.

Na Sądecczyźnie żyje duża grupa osób identyfikujących się z mniejszościami narodowymi i etnicznymi (np. Romowie). Zwiększa się także liczba imigrantów zarobkowych pochodzących przede wszystkim z Ukrainy. Każdy przyszły prezydent miasta nieuchronnie zostanie skonfrontowany z wyzwaniem jakim jest zwiększająca się wielokulturowość miasta i regionu. W jaki sposób zamierza Pani zadbać o integrację osób różnych kultur, które chcą żyć i pracować na terenie miasta?

Po pierwsze muszą to być działania naturalne. Nie można pisać wielkich projektów, nagłaśniać i tym samym powodować czasem niezrozumienie i zazdrość. To muszą być płynne działania wspierające, tam gdzie rzeczywiście jest taka konieczność. Jeśli ktoś wybiera na swoje miejsce życia Nowy Sącz, staje się na stałe bądź czasowo jego mieszkańcem – obowiązują go takie same zasady jak innych. Mamy obowiązek pomagać wszystkim. Pomoc musi jednak mobilizować do samodzielności.

Radiokrakow.pl – https://www.radiokrakow.pl/galerie/przedwyborcza-debata-w-nowym-saczu/1/#gtop.

Wywodzi się Pani ze środowiska prawicowego, czyli dość silnie związanego z kościołem katolickim. Obecnie w Polsce można zauważyć narastającą rewolucję światopoglądową i obyczajową. Już prawie we wszystkich miastach wojewódzkich odbyły się Marsze Równości, film “Kler” bije rekordy popularności 2. Na dniach opublikowana zostanie mapa pedofilii w kościele katolickim w Polsce 3. Jaki jest Pani pomysł na ułożenie relacji władz samorządowych z przedstawicielami kościoła katolickiego?

Jak już wspomniałam, nie lubię stwarzania sztucznych sytuacji. Każdy powinien zająć się tym, na czym się najlepiej zna. Uważam, że każdy jest do jakiejś funkcji na danym etapie swojego życia przypisany, każdemu z nas jest powierzone coś do wykonania.

Widzę zmiany. Dostrzegam je również u siebie w domu. Mam dorastających synów. Z jednej strony potrzebujemy stabilności, wzorców, tych mocnych, niezachwianych fundamentów – a z drugiej strony widzimy jak dynamiczna jest rzeczywistość, dostrzegamy, co może przynieść przyszłość. Jesteśmy swego rodzaju, oczywiście w bardzo ludzki sposób to określając, „architektami” naszego życia.

Uważam, że wszyscy oddychamy tym samym powietrzem i dla każdego jest miejsce. Relacji nie trzeba układać. Wystarczy, że człowiek spotka się z człowiekiem, że po prostu będziemy starać się o to, aby mieć szansę na więcej dobra. Jest o co walczyć!

W swoich wypowiedziach publicznych akcentuje Pani rolę kobiet w życiu publicznym i zawodowym 4. W pewnym uproszczeniu, być może do pewnego stopnia nawet krzywdzącym, można jednak powiedzieć, że polski konserwatyzm upatruje roli kobiety w kuchni, kościele i przy dzieciach. W jaki sposób godzi Pani zatem swoje poglądy konserwatywne z tak dużym i niesłychanie odważnym zaangażowaniem własnym w życie publiczne na Sądecczyźnie?

W życiu jest czas i miejsce na wszystko. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zarówno być w domu, jak i dla innych. Trzeba tylko dobrze poukładać terminarz w kalendarzu.

Dlaczego mówię i zachęcam kobiety do większej aktywności w samorządzie oraz w polityce? Dlatego, że te z Pań, które zrealizowały się już w życiu rodzinnym powinny przenieść swoje doświadczenie, zdolności organizacyjne, umiejętności rozwiązywania konfliktów w życie publiczne.

Nie chciałabym, aby wybrzmiało, że my kobiety w cudowny sposób uzdrowimy rzeczywistość. Powinnyśmy zabierać częściej głos, powinnyśmy częściej współtworzyć projekty.

Jak już wspomnieliśmy, rzeczywistość jest tak dynamiczna, następuje zmiana pokoleń, przyzwyczajeń, małżeństwa, pary dzielą się obowiązkami związanymi z prowadzeniem i organizacją domu – to wszystko sprzyja temu, aby głos kobiet wybrzmiał.

Co ciekawe, gdy przyjrzymy się sektorowi organizacji pozarządowych, spora część stowarzyszeń prowadzona jest właśnie przez kobiety.

Wiele kobiet opowiada się za kompromisem aborcyjnym i powszechnym dostępem do antykoncepcji. Czy poparłaby Pani starania, aby na terenie miasta kobiety miały dostęp do darmowej opieki ginekologicznej, czynnej 24/7 5 oraz do środków antykoncepcyjnych, w tym do tzw. pigułki dzień po?

Każdy z nas ma swoje sumienie. Chciałabym, aby każdy z nas podejmując decyzje, nie musiał w przyszłości mieć wyrzutów, właśnie sumienia. Z zakazami w życiu bywa różnie, na różnych etapach życia, w różnych sytuacjach. Nie powinniśmy w terenie zabudowanym przekraczać 50 km/h a jednak czasem noga przyciśnie gaz.

Powinniśmy starać się tworzyć takie rozwiązania, taką rzeczywistość, aby nikt nie był zmuszony, popchnięty do ostateczności – we wszystkich aspektach naszego życia.

To od nas zależy gdzie i z kim spędzamy czas, to od nas zależy czy zareagujemy, gdy dzieje się coś złego. Obowiązkiem miasta jest takie przygotowanie przestrzeni miejskiej, aby móc czuć się w niej bezpiecznie.

Powinniśmy uczyć się być bardziej odpowiedzialni za siebie nawzajem. Jeśli zaś dochodzi do przestępstwa – powinno się je bezzwłocznie zgłaszać, tylko w ten sposób będzie szansa na większe bezpieczeństwo nas wszystkich.

Natychmiastowa pomoc i opieka zdrowotna powinna być zapewniona i realizowana zawsze bez względu na dzień i porę.

Jaki jest Pani stosunek do pomysłu przeprowadzenia szkoleń antydyskryminacyjnych dla pracowników Urzędu Miasta?

Jestem mocno zaskoczona pytaniem. Nie wiedziałam, że w Nowym Sączu jest takie szkolenie potrzebne.

Niewyobrażalną jest dla mnie sytuacja dyskryminowania kogokolwiek w relacjach mieszkaniec – urząd. Z mojej strony nie ma na to zgody. Każdy urzędnik to osoba pełniąca służbę. Jeśli ktoś ma problemy z akceptowaniem innego człowieka, nie nadaje się do takiej służby. Moim zdaniem nawet najlepsze szkolenia tu nie pomogą. Szacunek dla drugiego albo się w sobie ma, albo nie. Może należy wprowadzić taki zapis w ramach wymagań konkursowych na stanowiska urzędnicze…

Czy wyraziłaby Pani zgodę na zorganizowanie Marszu Równości w Nowym Sączu?

Uważam, że codziennie odbywa się marsz równości. Codziennie przemieszczamy się ulicami. Codziennie uczymy się tolerancji.

Tak jak wspomniałam, jestem daleka od tworzenia sztucznych sytuacji, ponieważ uważam, że dają one skutek odwrotny. Pojawia się niezrozumienie a co za tym agresja. A tego powinniśmy unikać. Uczmy się być sobą i tolerować się w codzienności.

Partia PiS zdaje się bardzo dobrze wyczuwać oczekiwania socjalne wyborców oraz ogólnie Polaków. W jakie jeszcze zdaniem Pani można zaproponować rozwiązania socjalne i pracownicze, aby Polkom i Polakom żyło się łatwiej?

To tematyka ogólnokrajowa.

Lokalnie uważam, że miasto ma możliwości mądrego wspierania w ramach działań socjalnych a rynek pracy powinien podlegać samoregulacji, przy czym miasto powinno zachęcać do inwestowania na jego terenach. Zasada swobody gospodarczej i konkurencji na rynku pracy pozwoli na podwyższenie płac. Musimy tylko przygotować tereny, lokale, do których zachęcimy inwestorów. Miasto musi przygotować nowoczesna ofertę dla potencjalnego inwestora. Nie mamy tego. Musimy też pamiętać o największym inwestorze w mieście, jakim są mieszkańcy.

Jestem ekonomistką i wiem, że akcja wywołuje reakcję – świadome działania to sukces rozwoju.

ZDJĘCIE: Profil kandydatki w portalu Facebook.com – https://www.facebook.com/KandydatnaprezydentamiastaNowegoSacza/

PRZYPISY ODREDAKCYJNE