Spoglądając  z bezpiecznej odległości na miasto świętej Małgorzaty, przez pryzmat informacji internetowych, można odnieść wrażenie obserwacji paranaukowego eksperymentu na miarę „mysiej utopii” Calhouna1Jest to jedno z ulubionych doświadczeń „konserwatystów”, porównujących obserwacje mysiej społeczności do analogicznego upadku cywilizacji zachodniej (bo wiecie, że Szwecja nie istnieje, a w Niemcach wprowadzono szariat). Pokrótce wspomniane myszy, pod wpływem dobrobytu nie zbudowały piramid, ani nie wysłały gryzonia w kosmos, zamiast tego wzięły i wymarły. A zrobiły tak, bo zatraciły biologiczne i społeczne instynkty. Spedaliły się te zwierzaki, niczym Francuzi ze swoimi kredkami i doprowadziły do końca świata. Dla bardziej wrażliwych naukowo dodam, że metodologia Calhouna była wielokrotnie krytykowana, a wyniki uzyskane poprzez stworzenie sztucznych warunków są zupełnie niemiarodajne (jak ktoś jest ciekawy, to może guglowac do woli).

I co ma Sącz do tych zniewieściałych futrzaków – ano jest taką „mysią utopią” a rebours2. Mamy ograniczony geograficznie obszar, na którym została pewna grupa kontrolna. W przeciwieństwie do gryzoni, członkowie grupy mogą swobodnie emigrować, a co więcej, myszy obcego pochodzenia mogą się tu swobodnie posilać okruszkami z zakładowych stołów. Populacja zostaje poddana wpływowi dwóch podstawowych czynników: pyłów PM10, PM2.5 oraz benzo(a)pirenu (dla uproszczenia nazwijmy to dobrodziejstwem energetyki węglowej) oraz ideologii (rozumianej jako szereg uwarunkowań społecznych, religijnych i finansowych).

Oba czynniki wpływają na przekroczenia norm, zarówno jakości powietrza, jak i poziomu zdrowego rozsądku. Wpływ tzw. „psiego wiatru”, czyli smogu nie ulegnie zmianie szybko, bo generowany jest centralnie przez koncepcję gospodarki opartej na węglu, a lokalnie wynika z biedy. Drugi czynnik jest niezwykle ciekawy i ważny. Po wyborach samorządowych Sądeczanie wybrali nową jakość – czyli mix upolitycznionej rady miasta z nowym prezydentem. Obserwowanie klinczu między organem stanowiącym i kontrolnym (rada) a organem wykonawczym (prezydentem i jego dworem) jest znacznie ciekawsze niż przywołane doświadczenia Calhouna. Złośliwie można zauważyć, że ów autoimmunologiczny konflikt między organami zakończy się podobnie jak w przypadku myszy. Ale nie zapeszajmy, dajmy szanse. Z chaotycznych ruchów obu ciał, rysuje się obraz arogancji i ignorancji, zwłaszcza w strukturze działania samorządów.

Oczywiście już padają argumenty, że „kradno” – czyli brakuje pieniędzy na inwestycje zapowiedziane przez poprzednią ekipę. I tak „nakradli”, że nie starczy na realizację obietnic wyborczych – przecież budżet na 2019 rok planowała poprzednia ekipa.  Aż ciśnie się na klawiaturę, że przez 4 ostatnie lata, kandydaci na stanowiska cysorza i przedstawicieli ludu, nie nauczyli się czytać uchwał budżetowych, ani sprawozdań kwartalnych. Widocznie do zostania samorządowcami wiedza o funkcjonowaniu urzędów nie jest potrzebna. Wystarczy obiecać umieszczenie pierwszego gryzonia w kosmosie, a wokół podniesie się pisk aprobaty. Skromne przebłyski braku wiedzy z zakresu administracji, widzieliśmy u większości kandydatów już na etapie kampanii. Zatem spokojnie, nic się nie stało, prosimy przechodzić dalej.

W międzyczasie pojawiają się już pierwsze efekty działania ww. czynnika środowiskowego. Po prawie 8 latach prezydent Nowego Sącza podjął decyzję o zaprzestaniu używania dotychczasowego logotypu, czyli satanistyczno-homoseksualnej otwartej dłoni. I znowu nic w tym dziwnego. Wiadomo, że przez ostatnie lata, tęczowa dłoń deprawowała i prowokowała. Wiadomo, że każdy niewinny młodzieniec, który choć raz dostał pismo urzędowe ze znakiem dewiacji, ulegał urokowi swoich kolegów z organizacji patriotycznej. Jeden rzut oka na tęczowe logo i już się Polak Patriota nie rozmnoży! Zatem miłośnicy włoskich neofaszystów3, tropiciele komuszych spisków i wyznawcy wiary bliskowschodnich pasterzy powstrzymali cywilizację śmierci i uratowali świat. Tylko żadnych konkretów nie podano, ile realnie będzie kosztowało opracowanie nowej identyfikacji wizualnej. Wiadomo, że takiej Małgorzaty Pizydyjskiej to za 5 złotych w paincie się nie narysuje.

Tym pozytywnym wydarzeniem wracamy do obserwacji eksperymentu sądeckiego. Zamiast rozwiązywania realnych problemów (tak, można to robić na etapie projektowania budżetu, czyli od września do grudnia 2018 i na podstawie analiz finansowych lat ubiegłych), dostajemy ideologiczne ochłapy. Ustanowienie nowego, lepszego i bardziej patriotycznego patrona dziur w drodze lub kuriozalna argumentacja na rzecz zmiany logotypu, jest tylko zabawą. Trzeba przyznać, ze znacznie tańszą niż planowana walka ze smogiem i wielkie budowy Sądecczyzny.

Reasumując, patrząc na Nowy Sącz, jako model badawczy, przyznajemy całkowitą rację konserwatystom. Nie można dopuścić do podniesienia bezpieczeństwa i komfortu życia populacji, bo wtedy może się zdeprawować i wymrzeć. W ciągłej biedzie, skażeniu powietrza, w nieustannej walce – tak powinien żyć prawdziwy prawy Sądeczanin4.

ZDJĘCIE: www.mleczko.pl

  1. https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Calhouna
  2. na odwrót.
  3. Serdecznie polecamy http://www.stragi.it/index.php?pagina=vittime.
  4. Nie piszemy tu o Sądeczankach, bo raz, że się źle kojarzą. A dwa, wiadomo, że kobiety w hierarchii społecznej to niżej niż te myszy są.