Za nami wybory parlamentarne. Na Sądecczyźnie, a tym samym również w okręgu wyborczym numer 14 partia Prawo i Sprawiedliwość wygrała wybory. Na przedstawicieli tej partii zagłosowało aż 65,80% wyborców. Na Koalicję Obywatelską oddało swój głos zaledwie 13,83% wyborców. Na Polskie Stronnictwo Ludowe oddano 7,35% głosów. Lewica pod szyldem Sojuszu Lewicy Demokratycznej otrzymała tylko 6.07% głosów. Skrajnie prawicowa Konfederacja uzyskała odrobinę lepszy wynik. Poparło ją 6.95% wyborców 1.

Można więc podsumować, że podobnie jak w poprzednich latach, również w trakcie tych wyborów parlamentarnych w naszym regionie obyło się bez większych niespodzianek.

Interesujący pojedynek rozegrał się jednak pomiędzy senatorem Stanisławem Kogutem, a jego byłym asystentem oraz anonimowymi wyborcami. Stanisław Kogut – kontrowersyjny prawicowy senator przegrał wybory ze swoim dawnym asystentem, panem Wiktorem Durlakiem. Tego ostatniego wystawił do wyborów PiS, partia – matka senatora Koguta. Widać pan Kogut stał się niewygodny dla PiS. Ostatecznie wybory te senator przegrał, otrzymując 70 424 głosy, podczas gdy Wiktor Durlak otrzymał aż 107 119 głosów 2. Przegranymi są również sami wyborcy, ponieważ w głosowaniu do senatu oddano ponad 10% głosów nieważnych 3. Można to odczytywać jako znak protestu przeciwko grze politycznej, której skutkiem było wycofanie w ostatniej chwili kandydatury pana Rafała Skąpskiego na senatora z ramienia Lewicy. Zjednoczona Prawica skrzętnie wykorzystała tę szansę. Partie polityczne odebrały więc wyborcom możliwość dokonania wyboru.

Co to jednak oznacza dla mieszkańców? Na pewno dalszą stagnację rozwoju infrastruktury drogowej i kolejowej w naszym regionie. Prawicowemu obozowi władzy po prostu nie opłaca się realizować inwestycji infrastrukturalnych. Politycy traktują tutejszych wyborców jako rezerwuar tanich głosów wyborczych. Dzieje się tak między innymi dlatego, że, tak czy siak, nasz region popiera prawicę bezwarunkowo. Nie trzeba więc specjalnie wysilać się, aby uzyskać głosy prawicowego elektoratu. Tutaj można tylko karmić wyborców obietnicami inwestycji. Zarówno jednak sami wyborcy, a tym bardziej politycy nie wierzą w możliwość realizacji obietnic wyborczych. Chodzi o to, aby tylko mówić jak najwięcej, ale przypadkiem nic nie realizować. Ewentualne inwestycje mogłyby przecież zaburzyć wypracowany konsensus. Zbudowane drogi i szlaki kolejowe wyczerpałyby bank łatwych i bezpiecznych tematów wyborczych. Wtedy zostałyby jeszcze do załatwienia sprawy obyczajowe i tematyka świeckiego państwa. Tego tutaj nikt przecież nie chce. Błędne koło się zamyka.

Wyniki tegorocznych wyborów parlamentarnych to jednak nie tylko sama stagnacja. Do parlamentu nie dostali się ulubieńcy prezesów partii. Poza senatorem  Kogutem – dawnym pupilkiem Jarosław Kaczyńskiego, chodzi oczywiście o pana Andrzeja Czerwińskiego – wiernego kompana Donalda Tuska. Porażka posła Czerwińskiego jest szczególnie dotkliwa dla lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej i Komitetu Obrony Demokracji. Ewidentnie organizacje te mają problem z odmłodzeniem kard i odświeżeniem wizerunku wśród wyborców. Jeśli nic się nie zmieni to PO i KOD czeka w następnych latach stopniowa, ale nieubłagana marginalizacja. Być może organizacje te przekształcą się w jakiś klub dyskusyjny opowiadający o świetności czasów minionych.

PiS i jego sojusznicy w regionie okazali się natomiast bardzo dobrymi organizatorami. Pomimo wewnętrznych sporów udowodnili, że potrafią grać w jednej drużynie i wygrać wybory. Połączenie funkcji Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości spowodowało, że wielu przeciwników polityki partii rządzącej podejrzewa prokuraturę pod rządami Zbigniewa Ziobry o stronniczość. W tym kontekście obecnie można się tylko zastanawiać czy zarzuty karne postawione senatorowi Kogutowi zostaną należycie rozpatrzone. 

Wyniki wyborów w naszym regionie są też jednoznacznie niekorzystne dla Lewicy. Jak już wspomniano wcześniej, dużym błędem było niewystawienie kandydata na senatora, który mógłby zaistnieć w trakcie konfliktu w prawicowej rodzinie w naszym regionie. Niemniej jednak kandydatura Jakuba Bocheńskiego, startującego z pierwszego miejsca na listach Lewicy do Sejmu, została dobrze przyjęta przez wyborców w naszym okręgu dobrze. Jakub Bocheński otrzymał 15 204 głosów. W sumie Lewica otrzymała w naszym regionie 22 483 głosów 4. Jest to pewien kapitał początkowy do dalszego rozwoju ruchu lewicowego w okręgu wyborczym numer 14. Wydaje się, że o sukcesie Lewicy może zdecydować współpraca pomiędzy trzema różnymi stronnictwami politycznymi. Chodzi o Wiosnę – partię reprezentującą wyborców raczej centroprawicowych, ale nie odnajdujących się na prawicy; Razem – partię reprezentującą idealistów i marzycieli społecznych; oraz SLD skupiającego wokół siebie głównie byłych działaczy PZPR i SLD za czasów świetności.

Pisząc o tegorocznych wyborach parlamentarnych na Sądecczyźnie, nie można wspomnieć o zorganizowaniu I Marszu Równości w Nowym Sączu 5 na tydzień przed wyborami. Wydarzenie to skupia głównie ludzi związanych z Lewicą i promuje wartości związane z poszanowaniem praw człowieka i tolerancją. W imprezie wzięli udział nie tylko przedstawiciele środowisk LGBT+, ale również osoby o nieheteronormatywnej orientacji seksualnej i ich sojusznicy. W połączeniu z ponad 20 000 głosów na Lewicę daje to dobry początek na dalszy rozwój Lewicy w naszym regionie. Czas pokaże, czy uda się rozwinąć coś ciekawego z dotychczasowych działań sądeckiej Lewicy.