O kryzysie w polskiej nauce mówi się od dawna. W Nowym Sączu również doszło do nadużyć. Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej Mariusz Cygnar miał dopuścić się plagiatu w swojej rozprawie habilitacyjnej. Informacja ta została ujawniona przez dziennikarza śledczego Marka Wrońskiego, na łamach czasopisma Forum Akademickie 1. Dziennikarz ten od lat bada i opisuje nierzetelność naukową w Polsce. Informacja o plagiacie rektora z Nowego Sącza została później powielona przez prawicowy portal internetowy Pressmania 2

Badam sprawę habilitacji obecnego Rektora PWSZ niezależnie od Marka Wrońskiego. Dziennikarz ten twierdzi, że pan Cygnar dopuścił się plagiatu. Z materiału zgromadzonego przeze mnie, wynika natomiast, że pan Cygnar mógł nawet nigdy nie otrzymać stopnia naukowego doktora habilitowanego.

Podobnie jak Marek Wroński, ustaliłem, że obecny rektor PWSZ w Nowym Sączu starał się o nadanie stopnia doktora habilitowanego dwukrotnie. Po raz pierwszy ubiegał się o awans naukowy w Politechnice Krakowskiej, uczelni w której uzyskał wcześniej stopień doktora. Wybór Politechniki Krakowskiej wydawał się więc dla Cygnara naturalnym. Zainteresowany tematem, w ramach śledztwa obywatelskiego potwierdziłem jednak m.in., że pan Cygnar nie realizował badań, które opisał w swojej rozprawie habilitacyjnej. Zwracając się do Politechniki Krakowskiej, otrzymałem bowiem oficjalną odpowiedź wraz z dokumentem, stwierdzającym, że Instytut Pojazdów Samochodowych i Silników Spalinowych Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej nie miał związku ze wszczęciem procedury habilitacyjnej Mariusza Cygnara. Nie zlecał też wydania Jego monografii przez Wydawnictwo Politechniki Krakowskiej. Władze tego instytutu zapewniły również, że nic nie wiedzą na temat badań prowadzonych przez pana Cygnara w Politechnice Krakowskiej. Z treści pisma wynika zatem, że opisywane w habilitacji badania nie były prowadzone w Politechnice Krakowskiej.

Po tym jak nie udało się Mariuszowi Cygnarowi uzyskać habilitacji w Krakowie, zwrócił się z ponownym wnioskiem o nadanie habilitacji. Tym razem wybrał Politechnikę Rzeszowską. Już w niecałe sześć miesięcy później, w trakcie publicznego seminarium habilitacyjnego w Politechnice Rzeszowskiej, pan Cygnar prezentował te same wyniki badań, które wcześniej w Politechnice Krakowskiej uznano za nieprzeprowadzone niego.

Jak ustaliłem wraz z panem Wrońskim, Politechnika Rzeszowska nie odmówiła pomocy pracownikowi naukowemu z Nowego Sącza. W domenie publicznej pojawiła się informacja o nadaniu stopnia doktora habilitowanego panu Mariuszowi Cygnarowi. Brakuje jednak kluczowych dokumentów, potwierdzających ten fakt. Chodzi między innymi o brak tak podstawowego dokumentu jakim jest dyplom nadania stopnia doktora habilitowanego. Jedynym dokumentem potwierdzającym nadanie stopnia doktora habilitowanego jest poniższe pismo wydane przez Radę Wydziału Politechniki Rzeszowskiej i podpisane przez dziekana.

Dokument ten otrzymałem jako załącznik do pism procesowych, związanych z powództwem cywilnym wytoczonym mi przez JM Rektora PWSZ w Nowym Sączu o ochronę dóbr osobistych Uczelni.

 

Można więc założyć, że gdyby pan Cygnar miał nadany dyplom, to załączyłby go do pism procesowych. Trzeba bowiem podkreślić że okazane przez Niego pismo nie jest:

  • dyplomem,
  • oświadczeniem,
  • zaświadczeniem.
  • nie podano w nim również informacji o numerze uchwały Rady Wydziału.
  • nie zawiera również informacji o numerze dyplomu habilitacyjnego.
  • pismo ma charakter dokumentu wewnętrznego. Analizowane pismo skierowane zostało bowiem wyłącznie do samego zainteresowanego oraz do Działu Rozwoju Kadr Politechniki Rzeszowskiej.

Okazuje się więc, że można pełnić funkcję rektora uczelni państwowej i powoływać się na stopień doktora habilitowanego pomimo braku dyplomu, potwierdzającego jego przyznanie. W mojej opinii sytuacja taka byłaby możliwa, gdyby po aferze w Krakowie, związanej z nieskutecznym ubieganiem się o nadanie stopnia doktora habilitowanego przez pana Cygnara, nikt nie chciałby napisać przychylnej recenzji na temat dorobku naukowego kandydata na stopień doktora habilitowanego.

Oczekiwanie pana Cygnara były jednak duże. W Nowym Sączu zbliżały się wówczas wybory na nowego rektora. Na przełomie 2014/2015 roku miały również zmienić się zasady awansu naukowego na bardziej restrykcyjne. Wydano więc dokument mający potwierdzać nadanie habilitacji, ale bez przeprowadzenia formalnej procedury z nadzieją, że sprawa nigdy nie będzie weryfikowana i nikt nie będzie szukał dyplomu.

Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że na tym etapie badania nieprawidłowości związanych z nadaniem habilitacji panu Cygnarowi sprawa ta wciąż jest rozwojowa. Czas pokaże czy rację ma dziennikarz śledczy Marek Wroński, pisząc jedynie o popełnionym plagiacie, czy też faktycznie panu Cygnarowi stopień doktora habilitowanego nigdy nie został nadany. Sam zainteresowany zaprzecza ustaleniom pana Marka Wrońskiego oraz moim 3.

Kontrowersje nie dotyczą tylko Nowego Sącza. Kryzys nie minął również czelni z Nowego Targu. Decyzją Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Rektor Podhalańskiej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu Stanisław Gulak został odwołany ze stanowiska 4. Zarzuca się mu popełnienie plagiatu rozprawy habilitacyjnej 5. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że czynu tego miał dopuścić się ksiądz katolicki i jednoczenie pułkownik. Jak bowiem podaje Wikipedia. Stanisław Gulak wielokrotnie odznaczany był za zasługi dla obronności kraju 6.

Bronił więc kraju, ale jednocześnie plagiatował, czyli okradał innych z ich własności intelektualnej.

Do nieprawidłowości miało dochodzić również w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Tarnowie. Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego odwołał ze stanowiska Rektora, panią profesor Jadwigę Laska 7. Oficjalnym powodem odwołania Pani Profesor miało być złamanie przez nią zapisów ustawy o nauce i szkolnictwie wyższym. Tłem sprawy ma być konflikt pomiędzy Panią Rektor a Radą Uczelni 8. Oprócz tego Prorektor Uczelni miała wypłacać sobie pensje za prowadzenie zajęć, które w rzeczywistości się nie odbywały 9, 10

ZDJĘCIE: Gazeta Krakowska