Sezon grzewczy kończy się. Temat smogu wygasa wiosną, zresztą dramat Covidu przykrył grubą warstwą smutku sprawę smogu. Napiszemy jednak coś o smogu, taki tegoroczny epilog. Mieliśmy bowiem i covid i smog.

Polska od lat walczy z niską emisją, która tworzy smog w miastach i miasteczkach. Postępy w jego redukcji są jednak niewystarczające, co pozwala na stwierdzenie, że przyjęta strategia jest nieskuteczna.

Tworzone są programy ogólnopolskie i samorządowe, przez urzędy marszałkowskie, ale także poszczególne gminy, w tym w Nowym Sączu. Programy są kanalizowane przez regulacje prawne. Regulacje te w wielu miejscach nie są kompatybilne. Programy te nie są także spójne z zaleceniami UE.

Istotny jest jednak wymiar utylitarny i efektywnościowy. Krótko mówiąc: smog jak był, tak jest. Polska jest absolutnym liderem w poziomie emisji i smogu na tle wszystkich krajów UE. Postępy w zwalczaniu smogu są minimalne.

Wedle WHO polskie miasta są światowymi liderami w poziomie emisji i smogu. Dane na ten temat są powszechnie znane i są publikowane i emitowane przez media, jeżeli tylko pojawia się smog nad polskimi miastami. Nowy Sącz kilka razy był na tzw. pudle.

Na mapie Europy wyróżnia się widocznie Polska, oznaczona czerwonymi punktami zanieczyszczonych miast. WHO podaje, że na 50 najbardziej zasmogowanych miast aż 36 to miasta polskie. Do tych miast należy niestety Nowy Sącz. Wedle badań medycznych smog jest przyczyną ponad 40 tys. zgonów w Polsce.

To jest wystarczający dowód na to, że istniejące programy i regulacje są źle zdefiniowane i skalibrowane.

W 2017 UE zagroziła Polsce i Bułgarii wysokimi karami, jeżeli nie zostaną podjęte właściwe działania. Rząd RP sformułował wówczas Program Czyste Powietrze, kary finansowe zawieszono. Program okazał się jednak nieefektywny i nadal istnieje zagrożenie karaniem Polski za brak skutecznych działań.

W tym miejscu należy dodać, że rządowy Program Czyste Powietrze jest nieskuteczny, ponieważ jest źle skalibrowany tematycznie, prawnie, organizacyjnie, dlatego jego zasięg jest marginalny. Rocznie wydawane jest niecały miliard złotych, mimo że budżet programu liczy 103 miliardy.

Jest źle. Przyczyny takiego stanu rzeczy można podać syntetycznie, w punktach:

  1. 1.Za niskie wydatki na walkę ze smogiem.
  2. 2. Brak spójności i kompatybilności.
  3. 3. Brak efektu synergii.
  4. 4. Złe regulacje prawne.
  5. 5. Pozorowanie działań.
  6. 6. Zły paradygmat.

Ostatni punkt jest kluczowy, ponieważ jest główną przyczyną poprzednich. Od wielu lat ukonstytuował się nieprawidłowy paradygmat w redukcji niskiej emisji w Polsce. Jego założeniem jest kosztowna wymiana pieców, która ma dodatkową wadę, że wymiana pieców węglowych na inne, ale także węglowe, tylko o wyższej sprawności. Ostatecznie są to inwestycje związane z węglem, a one zupełnie nie wpisują się w globalny postulat likwidacji źródeł energii opartych o paliwa kopalne, które są odpowiedzialne za zmiany klimatyczne. Wady takiego założenia są zatem podwójne:

1) kosztowna wymiana pieców,

2) nie redukuje emisji dwutlenku węgla odpowiedzialnego za globalne ocieplenie.

Tutaj jest brak synergii, nie realizujemy tych działań jednocześnie na dużą skalę, stawiając na kosztowną wymianę pieców.

W niedalekiej przyszłości może dojść do kuriozalnego paradoksu: obecnie dopłacamy do wymiany pieców, a za kilka lat będzie dopłacać do ich likwidacji wymienionych pieców – ich złomowania. Ktoś zada wtedy pytanie: czy należało dopłacać do wymiany pieców, tak dużo i na krótki czas? Odpowiedź może być przewrotna: kto bogatemu zabroni… ale łatwo zamienić „bogatemu” na głupiemu. 

Wiele organizacji zajmujących się smogiem koncentruje się wyłącznie na wymianie pieców i z tego rozlicza rząd i samorząd. To jest bardzo korzystne dla biznesu związanego z produkcją pieców węglowych i gazowych. Można w zasadzie mówić o lobbingu i to cokolwiek rozjaśnia tę nieszczęsną sprawę.

Należy także dodać, że wydajny piec na węgiel nie redukuje emisji w 100%, a pomiędzy 85 a 90%. Przy nieliniowości zjawiska powstawania smogu w czasie doby, powstaje tylko efekt spłaszczania krzywej dobowej smogu. Innymi słowy: eliminacja 80% pieców, nie przekłada się na 80% redukcji smogu na danym obszarze, jest znacząco mniejsza.

Kolejna ważna sprawa, którą nie jest uwzględniana, to zjawiska dyfuzji, czyli wpływania jednych obszarów na drugie poprzez „import i eksport” smogu, czego przykładem jest syndrom Krakowa, gdzie mimo całkowitego zakazu spalania paliw stałych nie wyeliminowano zjawisko smogu, a doszło do redukcji o około 50%.

To pokazuje, że częściowe i niespójne rozwiązania są nieskuteczne i są także marnotrawstwem środków. To zasadnicza diagnoza problemu i potrzeby z jaką mamy do czynienia w Polsce w ramach zwalczania smogu.

Należy obecnie redukować paleniska na paliwa kopalne i zamieniać je na źródła OZE. Dzieje się to w Polsce, jednak za wolno, w Nowym Sączu w zasadzie się nie dzieje. Ten trend implementacji OZE powinien zostać zasadniczo wzmocniony przez systemowe działania na rzecz OZE i tańszych sposobów redukcji smogu.

Mimo wielu lat istnienia zjawiska smogu, dopiero od 5-7 lat mówi się o tym problemie zdecydowanie, jednakże nie wytworzono spójnej i komplementarnej strategii mającej podstawy naukowe, oparte na danych empirycznych i weryfikowalnych predykcjach. Powstała swoista luka edukacyjna, która jest wypełniana przez pozorne rozwiązania i działania. 

Nowe rozwiązania powinny zostać oparte o triadę:

  1. Presumenckie OZE.
  2. Termoizolacja budynków.
  3. Instalacja przejściowych i tanich urządzeń redukujących emisję.

Te trzy komponenty powinny mieć dobrze stworzony fundament prawny i efektywne źródła wsparcia finansowego dla gospodarstw domowych dokonujących modernizacji systemów energetycznych. Komponent A jest kluczowy.

Nowy paradygmat można zdefiniować na kilku poziomach:

  1. 1. Technologicznym jako: presumenckie OZE +  termoizolacja budynków + przejściowe urządzenia redukujące.
  2. 2. Prawnym: zmienione i spójne prawo na poziomie: rządowe + wojewódzkie + gminne.
  3. 3. Finansowym: zwiększenie zrealizowanego finansowania rocznego o minimum 500%.
  4. 4. Społecznym: uwzględnienie zjawiska wykluczenia społecznego; zakazy + nakazy + osłona.
  5. 5. Psychologicznym: kampanie informacyjno-edukacyjne uwzględniająca mechanizmy psychologii społecznej.

Należy redukować niską emisję i dwutlenek węgla RÓWNOCZEŚNIE. To jądro nowego paradygmatu i strategii działania. To także diagnoza strategiczna.

W Nowym Sączu jest lansowana koncepcja błękitnego węgla. Ale ona jest trudna w ogóle do komentowania, ponieważ jest bezprzedmiotowa.

Przy małej skali zastosowania błękitnego węgla – 100 czy 200 ton rocznie – jego wpływ na redukcję smogu jest nieznaczący i pomijalny. Jeżeli już, to konieczna byłaby zmasowana skala użycia, czyli minimum 70% całości spalonego węgla w Nowym Sączu, co daje ilość około 14 tys. ton rocznie. Rodzi się zatem dodatkowy problem z logistyką. 1 tys. ton węgla to około 25 tirów, czyli razem 350 tirów rocznie przywiezionych do Nowego Sącza i rozwiezionych do gospodarstw domowych.

Cena tony węgla i dopłaty to kolejna sprawa. Dopłata 200 zł do tony, to kwota 3 mln rocznie przy tej skali użycia i takiej wysokości. Dopłata 200 zł jest zbyt mała, aby dojść do średniej za tonę węgla zwykłego, potrzebne jest 300, a nawet 400 zł dopłaty, a przy tym poziomie zużycia, daje to kwotę 5-6 mln rocznie.

Efektywność redukcji pyłu przy spalaniu błękitnego węgla to maksymalnie 80%. Przy zastosowaniu węgla w założonych ilościach 70% całości spalania i nawet 80% skuteczności, daje to średnią 56% redukcji pyłu. To nie będzie jednak równe 56% redukcji smogu, bo zjawisko redukowania smogu jest nieliniowe. Wedle szacunków, na podstawie danych z Krakowa, smog w Sączu zmniejszy się o jakieś 30-40%, czyli z 200 PM do 130 PM, przy 50 PM dopuszczalnym. Kiepsko.

Ciężkim wysiłkiem, logistycznym i finansowym, zredukowaną ilość smogu Sącz zaimportuje z Chełmca i Starego Sącza. Przy obecnym poziomie spalania błękitnego węgla, 100-200 ton rocznie, nie warto liczyć redukcji smogu, bo wyjdą promile. Przykro, ale takie są fakty fizyczne i arytmetyczne.

Sprawa błękitnego węgla zamyka kolejny fakt, że nie ma regularnego, przemysłowego producenta tego paliwa w Polsce. Dotychczasowe dostawy do Sącza realizowane są przez kieszonkowego producenta – instytut badawczy, bodaj z Zabrza. 14 tys. ton produkowaliby pewnie przez 30 lat.

Koszt nowego ratusza w Sączu to 70 mln. Za tą sporą sumę można dofinansować kwotą 20 tys. zł 3 500 domowych instalacji fotowoltaicznych. Tyle, mniej więcej, jest kopciuchów w Sączu. Taka jest magia alternatyw.

Ludzie, miasta, kraje ciągle dokonują wyborów

To tyle na temat smogu na koniec tego sezonu grzewczego. Oby następny był lepszy! A stanie się tak, gdy będzie cieplej i będzie wiało. Nie ma na razie innej nadziei.

Inicjatywa Nowosądecka

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x