Do rąk czytelników trafiła książka pod tytułem „Tajemnice Sądeckiej Bezpieki”. Jej autorami są dwaj Sądeczanie: Sylwester Adamczyk oraz zmarły przed kilku laty, Henryk Szewczyk – wieloletni redaktor naczelny miesięcznika „Sądeczanin”. Opracowanie na temat tajemnic sądeckiej Służby Bezpieczeństwa ukazało się nakładem wydawnictwa „W Sączu” i liczy dwieście siedemdziesiąt jeden stron. Książka zawiera jedenaście rozdziałów, uzupełnionych o biogram Henryka Szewczyka, wykaz skrótów oraz indeks osób.

Rozdział pierwszy jest swojego rodzaju wstępem do książki, w którym objaśniono czytelnikom sens jej powstania. Według autorów należało napisać tę książkę, ponieważ

„… Nowy Sącz zasługuje na prawdziwą historię tamtych lat”.

Sylwester Adamczyk i Henryk Szewczyk tłumaczą się również z napisania tej książki przed, jako to sami określają, „sądeckimi pomnikami historii”. We wstępie można bowiem przeczytać takie zdanie

Nawet jeśli my nie podjęlibyśmy tej inicjatywy, to przyjdzie po nas pokolenie badaczy, które bez żadnych skrupułów i obiekcji dokona rozrachunku z przeszłością.”

Autorzy podkreślają również to, że ich książka nie stanowi publikacji naukowej. Ma jedynie służyć zachętą dla profesjonalnych historyków i regionalistów z Sądecczyzny do podjęcia badań w zakresie historii lat 80 i 90 XX wieku.

Dalsze 10 rozdziałów to opis przypadków osób pozyskanych przez Służbę Bezpieczeństwa (SB) do współpracy jako tzw. tajni współpracownicy (TW). Spośród dziesięciu opisanych przypadków, tylko jeden dotyczy kobiety, pozyskanej jako TW. Wśród pracowników SB, werbujących oraz prowadzących TW nie ma również ani jednej kobiety (tabela 1).

Imię i Nazwisko

Pseudonim

Imię i nazwisko agentów SB werbujących i prowadzących

Anna Lipińska – Zwolińska

„Adam”

Bogdan Kasprzyk

Jerzy Wojciech Wideł

„Wojtek”

Zbigniew Kucharz

Adam Sobczyk

„Turysta”

Zygmunt Sokół

Mariusz Darlecki

„Wacek”

Stefan Sławecki

Marek Wystarczyk

„Anna”

Adam Kuna

Stanisław Dudzik

Benedykt Kafel

„00”

Zygmunt Winiarczyk

Marek Elimes

„El”

Edward Bilik

Franciszek Palka

„Paweł”

Franciszek Kubuszek

Jerzy Woźniak

Jacek Zaremba

„Jacek”

Krzysztof Trenzinger

Andrzej Szczepański

Andrzej Chemielowski

Ryszard Florek

„Andrzej”

Krzysztof Pycha

Źródło: opracowanie własne autora, na podstawie książki pt. „Tajemnice Sądeckiej Bezpieki. Tom I”.

Trzeba jednak zaznaczyć, że autorzy nie wyjaśnili, dlaczego akurat historie w/w osób zostały przedstawione w książce. Można jedynie domniemywać, że dla Szewczyka i Adamczyka bohaterowie ich książki byli z jakichś powodów szczególnie istotni. Trudno bowiem oczekiwać, że autorzy mieli dostęp tylko i wyłącznie do materiałów archiwalnych, dotyczących wyżej wymienionych osób. Zapewne w tomie drugim można spodziewać się kolejnych nazwisk TW i prowadzących ich agentów SB.

Sylwester Adamczyk oraz Henryk Szewczyk zastrzegają jednak, że

„Nie wydajemy wyroków, żadnej z opisywanych w niniejszej publikacji, nie oceniamy i nie klasyfikujemy, przedstawiamy jedynie fakty, ufając, że nasi Czytelnicy potrafią samodzielnie wyrobić sobie zdanie na temat opisywanych postaci i zdarzeń”.

Trudno jednak wyrobić sobie obiektywne zdanie na temat ludzkich wyborów i postaw w oparciu wyłącznie o książkę w najlepszym razie popularyzującą historię lat 80 XX wieku. Czytelnik nie znajdzie w niej bowiem żadnego tła historycznego oraz opisu okoliczności działania agentury SB w Polsce. Brakuje również krytycznej analizy materiału źródłowego, czyli głównie tego co napisali agenci SB w teczkach osobowych TW. Autorzy stoją bowiem na stanowisku, że

„SB działała z szatańską racjonalnością i nie marnowała swoich sił i środków na bezproduktywną aktywność z punktu widzenia interesów służby. (…). Nie było tam miejsca na improwizację, fantazję i „oddolną inicjatywę” szeregowych, frontowych funkcjonariuszy, pracujących na co dzień z „osobowymi źródłami informacji”.

Profesjonalni historycy nie mogą sobie pozwolić na tak bezkrytyczne podejście do źródeł.

Autorzy książki w swojej działalności zawodowej są znani ze swoich prawicowych poglądów. Nie kryją ich również w swojej książce. W mojej ocenie należy zatem traktować ich książkę jako swojego rodzaju punkt widzenia działaczy antykomunistycznych na działania TW i SB. Na łamach książki odżywa również konflikt ekonomiczny pomiędzy ludźmi związanymi z SB a opozycją. Autorzy skrupulatnie podkreślają bowiem, kto ile wziął pieniędzy za donoszenie, jakie podarunki przyjął na poczet współpracy oraz jakiej wysokości uposażenie emerytalne pobierał po 1989 roku. Przy opisach dalszych losów agentów SB po 1990 roku wspominają o wysokich emeryturach dla SB. Ta niesprawiedliwość w uposażeniu opozycjonistów w stosunku do agentów SB jest bardzo charakterystyczna dla całego pokolenia przedstawicieli prawicy, aktywnych przed 1990 rokiem. Prawica jednak bardzo skrzętnie milczy o uwłaszczeniu się ludzi Solidarności na majątku państwowym po 1990 roku.

Bardzo ciekawym wątkiem uwikłania we współpracę z sądecką bezpieką jest historia współpracy sądeckiego przemysłowca Ryszarda Florka ze Służbą Bezpieczeństwa. Teczka Florka, zarejestrowanego jako TW „Andrzej” odtajniona została w 2010 r. Z lektury książki można odnieść wrażenie, że Florek źle się czuł w roli TW, ale współpracował z SB. Dzięki temu mógł bez przeszkód wyjeżdżać na Zachód i zdobywać tam cenne doświadczenie w zakresie technologii budownictwa. To właśnie dzięki międzynarodowemu doświadczeniu Florka udało mu się stworzyć międzynarodową korporację, produkującą okna dachowe na skalę globalną.

Czy rola Florka w roli TW ograniczała się wyłącznie do niewinnych rozmów z funkcjonariuszami SB? Na podstawie lektury książki „Tajemnice Sądeckiej Bezpieki” – nie wiadomo. Autorzy wspominają bowiem o tym, że dyrektorem administracyjnym w spółce FAKRO jest wysoki rangą były funkcjonariusz SB w Nowym Sączu Janusz Włodarczyk – były Naczelnik Wydziału Studiów i Analiz Służby Bezpieczeństwa. O tym czy Włodarczyk pośredniczył w przejęciu budynków i gruntów przez Florka po upadających Sądeckich Zakładach Napraw Autobusów (SZNA) można tylko spekulować. Jednak i ta historia zapewne zostanie kiedyś zbadana.

Czytając książkę „Tajemnice Sądeckiej Bezpieki” można również odnieść wrażenie, że po 1989 r., czyli po obaleniu w Polsce komunizmu, współpraca sądeczan ze służbami bezpieczeństwa zakończyła się. Przeczy temu, chociażby lektura książki pt. „Tajemnice Macierewicza”, autorstwa Tomasza Piątka. Z książki tej można dowiedzieć się między innymi tego, że Fundacja Sądecka, prowadzona przez Zygmunta Berdychowskiego i wydająca najpopularniejszy tygodnik i portal internetowy Sądeczanin, powiązana jest z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU (Głównym Zarządem Wywiadowczym Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej) przez osobę pana Kotasa i grupę Radius. Członkiem zarządu Fundacji Sądeckiej jest bowiem pan Jerzy Stanisław Bochyński.

Człowiek ten pełni również funkcję prezesa Zarządu fundacji Instytut Spraw Wschodnich – organizacji pozarządowej, która od lat organizuje Forum Ekonomiczne w Krynicy. Trzeba zaznaczyć, że Forum Ekonomiczne w Krynice ukierunkowane jest na szerzenie i zacieśnianie współpracy polityczno-biznesowej Europy Środkowowschodniej z Federacją Rosyjską i krajami byłego Związku Radzieckiego.

Piątek stawia tezę, że za czasów PRL, równolegle do polskich służb specjalnych oraz KGB, w Polsce aktywnie działali agenci GRU, którzy rekrutowali działaczy Solidarności do współpracy. Z informacji, do których dotarłem na stronach internetowych Instytutu Pamięci Narodowej wynika również że Bochyński został zarejestrowany w styczniu 1982 r., przez funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej jako figurant o pseudonimie „Pretor” (numer rejestracji: 6484).

Wyrokiem Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego Bochyński został skazany na 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz 2 000 zł grzywny za kolportowanie ulotek z zakazanymi przez cenzurę treściami. Po upadku w Polsce i przekształceniu się Związku Radzieckiego w Federację Rosyjską figurant „Pretor” odkrył w sobie powołanie do budowy polsko-rosyjskiej współpracy polityczno-biznesowej poprzez organizowane Forum Ekonomicznego w Krynicy.

Rozpatrując uwikłanie sądeczan we współpracę z tajnymi służbami, trzeba zaznaczyć, że dokumenty opublikowane przez Adamczyka oraz Szewczyka wyglądają na wiarygodne. Tomasz Piętek również nie został pozwany przez nikogo za opisywanie związków polityków i działaczy organizacji pozarządowych w Polsce z GRU. Wokół książek pod tytułami „Tajemnice Macierewicza” oraz „Tajemnice Sądeckiej Bezpieki” zapanowała więc cisza. Kiedy bowiem piszą prawdę, najlepiej jest milczeć. Służby specjalne oraz pieniądze również lubią przecież ciszę.

Sądecczyzna może wydawać się nudną polską prowincją, w której nie wiele się dzieje. Katolicka prawica chce widzieć w regionie tym naturalną ostoję patriotycznych postaw oraz ludowej pobożności. Zestawienie ze sobą dwóch książek pod tytułem „Tajemnice Sądeckiej Bezpieki” oraz „Tajemnice Macierewicza” pokazuje Sądecczyznę w odmiennym świetle. Z lektury tych książek możemy poznać Sądecczyznę jako krainę ludzi uwikłanych we współpracę z przedstawicielami różnych służb specjalnych.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x