Relacja z XXX sesji rady miasta, 26 maja 2020

To była długa sesja, ponad 9 godzin. Wiele tematów, większość administracyjnych. W gruncie rzeczy były 3 wydarzenia godne odnotowania.

Pierwsze, to uchwała o nadaniu honorowego imienia pewnemu skwerowi w mieście. Jakie nadaje się teraz tytuły?

To oczywiste motywy: Lech Kaczyński, żołnierze wyklęci, papież Wojtyła jest już mniej popularny. W Nowym Sączu uczczono, bo uchwała przeszła, żołnierza wyklętego Adama Legutko. W sumie to określenie „żołnierz” jest nadmiarowe, bo to raczej skaut, który zasilił organizację niejawną działającą tuż po wojnie w Nawojowej i Nowym Sączu. Ta grupa sprzeciwiała się wprowadzaniu komunizmu i wyczekiwała trzeciej wojny światowej, która wyzwoli Polskę. Celnie podsumował tę sprawę niezawodny radny Józef Hojnor. Warto posłuchać tego wystąpienia. Po jego wypowiedzi zapalczywość niektórych radnych jakby zmalała. Siła słowa, argumentu jeszcze się liczy w Nowym Sączu. To dobrze.

Drugi ciekawy wątek, to kolejna odsłona wojny pomiędzy wiceprezydentem Bochenkiem a radnymi PiS.

To zawsze fascynujące potyczki, bo wtedy mamy w Sączu dużą politykę z Warszawy. Wszystko się zaczęło od iskry, którą wykrzesał radny Wojciech Piech, były wiceprezydent miasta. Klasycznie, oskarżył obecny zarząd miasta o indolencje. Szło bodaj o Park Strzelecki, albo o jakichś parking, to nie ma zresztą znaczenia. Powód, to kwestia kreacji, a nawet fantazji. Bochenek to ostry zawodnik, bywa także zapalczywy, i wypalił, że sekretarz zarządu UM w Krakowie Wojciech Piech nasyła na miasto kontrole z UM. No i się zaczęło, święte oburzenie, kaskadowe zabieranie głosu przez radnych PiS i wygłaszanie protestów, że: jak można, że to skandal, ktoś zażądał dymisji. Wszyscy radni PiS domagali się przeprosin, a w sumie to pokajania się Bochenka. Wprost wspaniale oburzenie indukuje radna Cabała, wtedy jakby młodnieje, jakby pięknieje.

Jak było z tą kontrolą, to się nie dowiemy. Ale po ostatnich wyborach samorządowych wygranych w dużych miastach przez opozycję, jakoś dziwnie rozpoczęły się tam zmasowane kontrole prowadzone przez instytucje kontrolowane przez polityków PiS. CBA prowadzi obecnie kontrolę w Warszawie w sprawie przepompowni Czajka. Czy ma to związek z Trzaskowskim? Nie trzeba dysponować szczególną inteligencją, aby wnioskować. No ale bezpośredniego dowodu nie ma, czy UM w Krakowie, kontrolowany przez PiS, zorganizował kontrolę w Sączu. Może tak, a może nie. Nie jest to jednak nic zdumiewającego. Bochenek wycofał się z początkowych słów umiejętnie. W końcu to prawnik.

Trzeci temat godny uwagi, to reforma oświaty zwana Bonem Oświatowym, ale chodzi o standaryzację w sądeckich szkołach, krótko pisząc.

Na radę zaproszono pana, w zasadzie eksperta, a w gruncie rzeczy sprzedawcę, przedstawiciela komercyjnej firmy. Radni traktowali pana prezesa firmy Vulcan, jako eksperta. Tak, może pan prezes dużo wie na temat oświaty, ale jest też przedstawicielem komercyjnej firmy, która chce sprzedawać i zarabiać. Nie jest zatem niezależnym ekspertem, ponieważ jest uzależniony od … marży.

Pojawienie się pana prezesa na radzie spowodowało  jednak znaczne poruszenie. Otóż, po górnolotnych i uczonych wypowiedziach tego pana, podniósł się obiektywnie standard dyskusji. Doszło zatem do konstruktywnej i potrzebnej standaryzacji dyskusji. To dość klasyczny przykład wyjaśniany przez socjologię, że każdy mówca – po eksperckim występie – chce dobrze wypaść, a nawet błysnąć. Nie inaczej było na sądeckiej radzie.

Radny Głuc mówił nie gorzej niż prezes firmy Vulcan; radny Hojnor chciał być konstruktywny; radny Zegzda chciał być refleksyjny, ale przytomny. Naprawdę ciekawie zaczęło się dziać od wypowiedzi radnego Gieńca. Ten wpadł w niekłamany patos i ogłosił, że wprowadzana standaryzacja w szkołach to przełom cywilizacyjny na miarę rewolucji przemysłowych, digitalizacji świata, itp. Szedł grubo. Powinien jednak wiedzieć, że patos ściśle graniczy z groteską, a nadmiarowość degraduje, bo indukuje inflację słów. Ale to młody i rozwojowy radny.

Wszyscy czekaliśmy na wystąpienie radnego Czerneckiego. Musiało przecież nastąpić; atmosfera była jak przy tykającej bombie zegarowej, znamy to z filmów sensacyjnych. No i stało się. Radny Czarnecki przemówił, przybrał pozę Cycerona, z miną marsową godną prawdziwego męża stanu. To uroczy widok. Oświadczył, na samym początku, że … Jest przyjacielem dzieci. No i stało się już jasnym, że koń na biegunach jest przyjacielem wiosny, a radny Czernecki jest przyjacielem dzieci. Wiemy także z innej bajki, że dzieci lubią misie, a misie lubią dzieci.

Po tym mocnym wejściu radny Czernecki wypowiedział się na temat samej standaryzacji. Zbudował niesamowite wprost zdanie. Trzeba je zacytować dosłownie: Standaryzacja to nic innego jak odchodzenie od tradycyjnej, negocjacyjnej, nakazowej metody zarządzania do metody pozwalającej dyrektorowi szkół na autonomie zarządzania placówką, tylko z tym że dyrektorzy otrzymają limit finansów i w tych limitach muszą organizować pracę w placówce. Konia z rzędem temu, kto powie, co miał na myśli radny Czernecki. To jednak prawdziwa perełka. Docenić trzeba naukowy szyk zdania, no i ten ciąg: tradycyjna, negocjacyjna, nakazowa, autonomiczna, limitowana. Smakowite.

Potem radny wygłosił wielką pochwałę istnienia kół zainteresowań w szkołach. Powiedział, że ma pomysły w tej kwestii, a potem już nie wytrzymał i wyjawił, jakie to koła powinny ożywić i zająć „sądecką dziatwę” (sic!), a są to: SKS-y i koła PCK. Tak, dzieci gremialnie zapiszą się do kół PCK. Podsumował wystąpienie skromnie: Troszkę wiem i  troszkę z tą oświata miałem do czynienia. (Cytowanie dosłowne)

Wydawałoby się, że to koniec, że nikt nie przebije radnego Czerneckiego, ale wtedy zabrała głos przewodnicząca rady Iwona Mularczyk. Zwróciła uwagę, że w planie reformy brak jest zagadnienia bibliotek, a to jest sprawa kluczowa, ponieważ sądeckie dzieci na każdej przerwie, małej i dużej, przybiegają tłumnie do bibliotek i tam spędzają czas w towarzystwie książek. Dodała także, że biblioteki w sądeckich szkołach to centralne miejsca i pominąć ich w planie reform nie można. No jednak można … Przebić radnego Czerneckiego, a wydawałoby się, że to niemożliwe. Tak, wszędzie na świecie spada na łeb czytelnictwo wśród dzieci, a tutaj masz, w naszym mieście ono rośnie i to gwałtownie, biblioteki są pełne.

Chciałoby się powiedzieć za wieszczem: wsi spokojna, wsi wesoła. Precz z wielkomiejskim nowinkarstwem! Trzymajmy się tradycji, do tego też zachęca radny Czernecki. Trzeba podkreślić, że pani radna Mularczyk jest regularną nauczycielką. Niesamowite. Ale teraz można uwierzyć, że ludzie mają jednak swoje awatary i tak awatar radnej Mularczyk uczy w szkole, a radna radzi na radzie w Sączu. Zakończmy optymistycznie: rada rządzi, rada radzi, rada nigdy nas nie zdradzi. Kontynuacja rady odbędzie się 2 czerwca, będzie o reformie oświaty. Należy zaparzyć mocnej herbaty i zasiąść do odbiornika.

ZDJĘCIE: Z zapisu transmisji sesji Rady Miasta w Nowym Sączu