To była dość spokojna sesja. Nie było jakichś większych awantur. Nie było kuriozalnych wystąpień i oświadczeń. Jak na sądeckie standardy to było nudno. Owszem, można wyłowić jakieś niedorzeczności i śmieszności, ale warto skoncentrować się na ważnych kwestiach. W sumie to dwie sprawy można uznać za istotne.

Prezydent Ludomir Handzel zaprezentował osobiście sprawę opłat za sądeckie śmieci. Pojawiła się analiza porównawcza, z której wyszło, że w Sączu jest najtańszy wywóz śmieci bodaj w całej Polsce. Koszt od osoby to 7,5 zł. W gminach sąsiednich jest to kilkanaście złotych, a w innych miastach wielkości Sącza, te opłaty wynoszą grubo ponad 20 złotych.

Stawka 7,5 zł wskazuje, że miasto jest bardzo przyjazne dla mieszkańców i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że spółka komunalna Nova jest w zasadzie na skraju bankructwa. Ten stan w znacznej mierze jest związany z zaniżonymi stawkami.

Oczywiście, że spółki komunalne nie są do tego, aby maksymalizować zysk, tylko aby służyć mieszkańcom, a zyski konieczne są do prowadzenia niezbędnych inwestycji i udogodnień dla mieszkańców, a głównie, aby dbać o czystość w mieście.

Przeprowadzono głosowanie w sprawie ustalenia nowej stawki 19 zł, którą zaproponował PLH. Nie trzeba zgadywać jak zareagowały poszczególne kluby. Pisowcy byli przeciw, reszta była za podniesieniem stawki. I tutaj zaskoczenie, ponieważ podniesienie stawki zostało uchwalone dzięki głosowi Krzysztofa Głuca. On jedyny wyłamał się z dyscypliny klubowej.

Nie lubimy podwyżek, ale czasami jest to konieczne, a stawka 19 zł wydaje się rozsądna. Ta korekta nie pozwoli zbankrutować spółce Nova. Taką odpowiedzialną decyzję podjął radny Głuc. Pisowcy natomiast kontynuują  rozdawanie darów, a utrzymanie stawki 7,5 zł, to właśnie taki dar, podobnie jak dopłaty do wody. Liczą także na to, że jak będą hojni, to wygrają następne wybory w mieście. To prosta kalkulacja wyborcza.

Sens i duch 500+ dominuje. A jakby tak nawet 620 mln budżetu miasta rozparcelować na różne dopłaty, dary? To byłby nowy, samorządowy paradygmat. Może wtedy pisowcy dostaliby 100% głosów? Rządzenie miastem byłoby także proste. W zasadzie nie jest potrzebny prezydent, urzędnicy. Pisowska rada decydowałaby komu ile dać, uchwaliliby raz w roku mapę darów i skarbnik rady dokonałby przelewów na konta mieszkańców. Genialność tkwi przecież w prostocie.

Drugą ważną, ale także ciekawą kwestią było przedłużenie kadencji zarządów osiedli o jeden rok ze względu na wirus. Taką propozycję uchwały przedstawiła radna Cabała. Uzasadniała, że podczas wyborów zarządów będą zebrania i ludzie się pozarażają. Ta uchwała jednak budzi kontrowersje. Część radnych piastuje stanowiska w zarządach, więc głosują w swojej sprawie. A już w prawie rzymskim … Trzeba dodać, że sprawowanie funkcji w zarządach osiedli wiąże się z zarabianiem pieniędzy.

Uchwała o przedłużeniu kadencji została zatwierdzona. Należy zadać pytanie: dlaczego o jeden rok? Gowin kiedyś proponował, aby Andrzejowi Dudzie przedłużyć kadencję o dwa lata. A dlaczego stosować takie nieokrągłe cyfry? 10 lat byłoby w sam raz. A może nawet zasiadanie w zarządach powinno być dziedziczne: z ojca na syna, z matki na córkę. Po co sobie zawracać głowę z wyborami?

Na sesji doszło do wielokrotnych spięć pomiędzy przewodniczącą Mularczyk, a radnymi. Chodziło o tendencyjne i stronnicze prowadzenie obrad. Do radnej Mularczyk apelował radny Zegzda, ale nic to nie pomogło. Przewodnicząca Mularczyk bezwzględnie odbierała głos, wyłączała mikrofon radnym, którzy, jej zdaniem, nie mówili na temat, bądź atakowali personalnie, robili „wycieczki osobiste”. Radna Mularczyk nie przerywała, jednak gdy to radni z jej klubu dywagowali lub atakowali personalnie. Ta stronniczość była groteskowa. No ale, jak pisał Sienkiewicz, gdy Kali ukradnie krowy…

Należy zauważyć, że w radzie miasta mamy 3 kluby, a całe prezydium jest z jednego klubu – pisowskiego. Pisowcy mają większość w radzie i prawem kaduka przegłosowali wybór 4 przewodniczących na pierwszej sesji. Obecnie jest ich trzech, bo radny Głuc złożył dymisję. To nawet w sejmie, gdzie prawica ma większość, wicemarszałkami są posłowie z opozycji, ale w sądeckiej radzie prezydium jest z jednego klubu.

Skład prezydium pokazuje intencje pisowskich radnych. Rada jest ich, oni ją władają, ustalają porządki, po prostu rządzą. Jednocześnie apelują do PLH o współpracę. Dobrze byłoby, gdyby zaczęli od zmian w prezydium. W radzie są 3 kluby i powinno być 3 członków prezydium, a największy klub powinien mieć przewodniczącego.

Ze spraw mniej poważnych, przewodnicząca Mularczyk uczyniła swoisty coming out. Okazało się bowiem, że doskonale zna się na prawie.  Szarżowała z interpretacjami i egzegezami. Jej prawny popis trwał dobre kilkanaście minut. Mecenas Prostko silił się z prawnymi kontrami, ale nie dał rady przewodniczącej Mularczyk. Ta wymiana zdań i opinii przypominała słynną polemikę prawną, odnośnie zapisów konstytucji, pomiędzy mgr Kaletą a prof. Safjanem. Ale jak śpiewał klasyk: śpiewać każdy może, trochę lepiej, albo trochę gorzej…

Korespondent KOGUT

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x