Na nadzwyczajnej sesji rady 22 stycznia krótkiej (29 minut), nie działo się w zasadzie nic ważnego, jakieś mało znaczące głosowania związane ze zmianami w uchwalaniu zgody rady na wydatki ratusza na zadania WPF.

Ale tę prozaiczną sesję ożywił radny Krzysztof Ziaja. Dokonał niemożliwego. Powiązał feminizm z galicyjskim tradycjonalizmem. Chyba to zrobił jednak przypadkowo, ale należy mu zaliczyć nie lada osiągnięcie.

Punktem wyjścia wystąpienia radnego Ziaji była sprawa zabrania PLH prawa swobodnego decydowania o wydatkach w zadaniach z WPF. Uczynili to radni PiS. Radny Ziaja aby to zobrazować podał wstrząsający przykład. Dobrze, że to się nie wydarzyło naprawdę.

Radny Ziaja mówił wolno, ale dobitnie. Chyba też był wzruszony podawanym przez siebie przykładem, a może to tylko jego zdolności aktorskie, bo one są konieczne przy opowiadaniu kawałów i przykładów.

Otóż mamy zimę i dziecku potrzebne są buty na ową zimę. Mrozy są trzaskające, w styczniu doświadczyliśmy tego wszyscy. Jest rodzina, nasza sądecka rodzina. Mąż i żona, jako małżeństwo partnerskie, rozmawiają o zakupie butów dla dziecka. Rozmawiają, roztrząsają, deliberują, planują, optymalizują… Krótko: chcą kupić dziecku buty za całe 100 zł. Robią to wspólnie, solidarnie i w zgodzie małżeńskiej. Sielanka. A „dziecko spało za ścianą czujne jak ptak, niechaj Bóg wyprostuje mu sny”. Ojciec i matka postanowili wydać te 100 zł na buty. Mogłoby się tak skończyć, ale jednak dzieje się inaczej.

Teraz zaczyna się prawdziwy horror i to nie chodzi o to, że buty są na kartki jak w katach 80-tych. Mąż, ojciec zmienił zdanie. Radny Ziaja nie podaje przyczyny zmiany stanowiska męża-ojca. Rozumni się domyślą. Oto teraz, żona musi jeszcze raz poprosić o zgodę na zakup tych butów i jeszcze raz prosi męża o zgodę na wydanie 100 zł. Czyli wcześniej nie ustalali wspólnie, ale żona wyprosiła u męża 100 zł, te zmienił zdanie i ona musiała jeszcze raz prosić. Tak w ogóle to musi prosić. Mąż nie musi prosić o nic.

(A jednak żona prosi i te ustalenia okazały się fikcyjne, partnerstwo okazało się mrzonką, ona prosi, on daje ostateczną zgodę. Czyli mamy jednak model tradycyjny rodziny, gdzie maż decyduje, a w ramach pozornej gry udaje, że żona jest partnerem. W rzeczywistości nie jest, to pozory. Patriarchat w wersji zawoalowanej, dlatego szczególnie podłej, bo zakłamanej do szpiku kości. Przecież wiemy na co ojciec chce wydać te 100 zł i dlatego zmienił zdanie.)

Czy to nie jest chore? Czy to nie jest patologia? Pytał dramatycznie radny Ziaja. Mnożył trudne pytania.

– Jak się czuje taka kobieta?

– Jak się czuje taka matka?

– Czy tak postępuje odpowiedzialny mąż?

– Czy nie poniża żony takim zachowaniem?

To pytania retoryczne, które wybrzmiały głuchym echem … w Nowym Sączu, bo feministki z Warszawy na pewno były poruszone. Radny Ziaja, jak Katon, opowiadał z troską i niekłamanym żalem. On wie, że kobieta, żona, matka będzie prosić i błagać o możliwość zakupu tych butów. Dla dobra dziecka! Radny Ziaja podkreśla i rozumie, że „dobro dziecka jest najważniejsze”. Ale szlachetnie rozumie także dobro matki i żony. To trzeba docenić.

(To prawdziwa Matka Polka, ta z przykładu radnego Ziaji. Mamy takie jeszcze na szczęście w naszej styranej Ojczyźnie, w Sądecczyźnie także. To wzrusza i krzepi.)

Na tym, jakże trafnym przykładzie, radny Ziaja chciał pokazać, że źle się dzieje w … państwie duńskim. PLH ma związane ręce, jak ta nieszczęsna matka z adekwatnego przykładu radnego Ziaji.

Prezydent jest ową matką z tego celnego przykładu, który kupuje buty na zimę dziecku. Mąż to radni PiS, gorsi niż Leoncjo, który upokarzał nadobną niewolnicę Izaurę.

Czy w takich warunkach można sprawnie zarządzać miastem? Można, ale jest trudno. PLH sobie radzi, wiatr w oczy, a radny Ziaja odczuwa wdzięczność.

Jeden dobry przykład zastępuje traktaty. Radny Ziaja zawsze trafia w punkt.

Radny Czernecki stosuje narzędzie liryki, krótką metaforę. Radny Ziaja jest epicki, dobrze się czuje w dłuższych formach, wygłaszanie przywołanego przykładu trwało bodaj dwie minuty.

Na sesjach rady miasta dzieje się, tworzy się literatura, żywe słowo. Mamy utalentowanych radnych.

Korespondent K

Relacje z poprzednich sesji:

29 grudnia 2020

24 listopada 2020

27 października 2020

20 października 2020

15/22 września 2020

15 września 2020

17 sierpnia 2020

3 i 4 lipca 2020 II

3 i 4 lipca 2020 I

2 czerwca 2020

26 maja 2020

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Piotr
Piotr
3 miesięcy temu

Oczywiście jest to prosty mechanizm, gdzie ludzie przypadkowo staja się osobami publicznymi / to umozliwia demokracja/, chociaż nie maja do tego prodyspozycji i do tego się po prostu nie nadają. Nie ma się co wstydzić bo można np. być dobrym w robieniu nalewek. No i później jest kwestia czasu, kiedy walną głupotę jedna po drugiej. Pół biedy jeżeli się uczą i robią postęp, Jeżeli w konkretnym przypadku jest to w ogóle możliwe. Ale mamy do czynienia z przypadkami beznadziejnymi… Z takiej głupoty można się oczywiście tylko pośmiać i zapomnieć.

1
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x