Wszystkie liście spadły z sądeckiego dębu. Na ten fakt mogły mieć wpływ demonstracje organizowane nieopodal na sądeckim rynku. Krzyk kobiet był mocny, a liście osłabione przymrozkami spadały wprost pod nogi uczestników demonstracji. To zostało uznane przez demonstrantów za formę poparcia ich protestu przez sądecką florę.

Te fakty nie wpłynęły jednak na radnych, którzy 27.10 zorganizowali sesję. Byli, jak zwykle, ożywieni i w formie. Ale może dlatego, że sternikiem sesji był przewodniczący Czernecki. On umie rozgrzewać, rozpalać radnych. O tym jednak później.

Sesja rozpoczęła się tematem walki z covidem. Temat ten wrzucili niespodziewanie radni PiS. Chodziło im oczywiście o rozliczanie PLH z tego co zrobił, a w gruncie rzeczy, że … nic nie zrobił, bo jest indolentny i nie nadaje się na prezydenta. Czyli: mieliśmy kolejny odcinek kampanii wyborczej. Tym razem radni PiS byli w natarciu, bo z tematem sortowni śmieci na ulicy Zakładników byli w defensywie.

Byliśmy świadkami także ciekawego wydarzenia. Otóż, radny Czernecki prawdopodobnie wyrasta na lidera sądeckiego PiS. Z czego to można wnosić? Radni PiS złożyli na początku sesji wniosek o wpisanie dyskusji o covid. Tę inicjatywę podpisał radny Kądziołka, ale PLH, ustami sekretarza Lachowicza, wydał oświadczenie, że to wyłącznie mieszanie, jątrzenie i radnego Czerneckiego oskarżył o przywództwo kierownicze.

Należy zatem wnosić, że radny Czernecki umacnia się w klubie PiS, a może jest już szarą eminencją i to on dowodzi sądeckim PiS-em. Czyżby Mularczykowie tracili wpływy na rzecz radnego Czerneckiego? Trudno uwierzyć, ale wszystko się może zdarzyć w turbulentnej rzeczywistości.

Wracając do covidu w mieście, radna Cabała okrutnie demaskowała PLH; ona się boi i chodzi po mieście ze swoim płynem dezynfekującym. Po jej występie powiało grozą. Strach wychodzić w Sączu na ulicę, nawet na podwórko, a w sumie to strach wyglądać przez okno. Radna sugerowała także, aby „kręcić filmiki o covid”, a nie o sukcesach PLH. Miało być błyskotliwie, a wyszło … jak zwykle. Ale to była szczera wypowiedź radnej, nie zostawiła suchej nitki na PLH. O to właśnie chodziło.

Radny Kądziołka i przewodnicząca Mularczyk próbowali być konstruktywni, ale z tej dyskusji o covid mocno wystawała polityka, kampania wyborcza. Koleżeństwu z PiS basował sekretarz Piech, wyraził ubolewanie aż 7-krotnie, pochylał się, żałował, a w gruncie rzeczy zwyczajowo atakował PLH, bo zawsze tak robi.

Radny Czernecki był bardzo wzruszony oracją radnego Piecha. Jak niewiele trzeba do wzruszeń. Wystarczy przy… PLH i radny Czernecki się wzrusza.

Radny Prostko wygłosił covidowe expose do Sądeczan, ale de facto do wszystkich Polaków. On lubi takie mowy wygłaszać, lubi nawoływać, apelować, przestrzegać, ale i dawać nadzieję, być ponad podziałami. Co zastanawia, to radny ewidentnie zachwyca się swoimi wypowiedziami, ale to chyba jeszcze nie jest narcyzm. Intrygujące są również jego potyczki słowne z radnym Czerneckim, którego lubi nazywać swoim „przyjacielem”. Ciekawe jak ta przyjaźń się realizuje?

Czym jest przyjaźń, to natomiast obwieścił radny Hojnor. Powiedział metaforycznie, że to … wspólna jazda na rowerze po pijanemu. Tak zwrócił się do radnego Czerneckiego, gdy zabronił mu spoufalania się, bo … ja z panem roweru po pijaku nie prowadziłem.

To dość błyskotliwa definicja przyjaźni, ale coś w tym jest, bo jeżeli ludzi łączy wspólny czyn i alkohol, to znaczy, że są blisko. Niektórzy mówią o wspólnej kradzieży koni, nie trzeba dodawać, że koni nie kradnie się na trzeźwo.

Na rowerze jeździmy jednak trzeźwo, nawet z przyjacielem na ramie. Radny Hojnor zapewne żartował, bo metafory nie są przecież dosłowne i to ich istota właśnie.

Radny Hojnor użył jeszcze jednej metafory wobec radnego Czerneckiego, dość mocno nawiązującej do tematu obrad. Powiedział, że radny Czernecki przechodzi bezobjawowo swoją inteligencję. Mocne. Trochę się zrobiło żal radnego Czerneckiego, ale potem żal szybko odpłynął, gdy obserwowaliśmy sposób, w jaki prowadził sesję.

Radni przeszli do kolejnego punktu, którym była uchwała zezwalająca na budowę nowego ratusza przy Kilińskiego. Nad takimi rzeczami warto dyskutować. Dość ciekawą argumentacją zaskoczył radny Kądziołka, ponieważ mówił o współczesnych trenach pracy, że jest zdalna, więc po co budować biurowiec? To nawet jest rozsądne, ale może także warto przejrzeć strukturę organizacyjną i wyeliminować liczne redundancje, przerosty.

W 2006 było w ratuszu podobno 240 urzędników miejskich, a w 2018 już 440. To zastanawiający przyrost. Czyżby podwoiła się liczba mieszkańców w mieście? Tutaj, w ratuszu, potrzebny jest gruntowny audyt i restrukturalizacja, a dopiero potem namysł nad nowym budynkiem. Rachunek ekonomiczny jest kluczowy, ale także kolejność zdarzeń.

No ale nietuzinkową argumentację przeciwko budowaniu wytoczył dopiero radny Piech. Stwierdził, że nowy budynek miejski zablokuje … dopływ do miasta świeżego powietrza. Po prostu, na linii rzeki Kamienica napływ czystego powietrza zostanie zakorkowany jak butelka i miasto zatopi się jeszcze bardziej w smogu.

Radny Piech argumentował dalej, że ulica Kilińskiego ma pozycję ryglową, dla przepływu powietrza w Sączu. Fantazyjne i kreatywne? Bardzo! Ktoś by powiedział banalnie, że jak się chce psa uderzyć, to i kij się znajdzie. Radny Piech znalazł jednak skalpel przypominający topór ciesielski. Ale to mądry chłopak, tylko jest w takim układzie, że musi… ale czy na pewno musi? O tym jednak później.

Rozgorzała fascynująca dyskusja na temat ruchów i fluktuacji powietrza w Sączu, była bardzo wciągająca, ale nie będziemy jej streszczać; dla zainteresowanych podajemy, że rozpoczęła się w 3:50:00 transmisji z sesji. Wśród radnych mamy wielu specjalistów z dziedzin: aerodynamiki, geomorfologii, meteorologii, konwekcji i cyrkulacji. Serce rośnie.

Radna Cabała była zachwycona argumentacją o świeżym powietrzu. Radny Piech zachwyca pisowców, pełni rolę Katona i Cycerona w jednej osobie. Stanowisko sekretarza UM ma zapewne również wpływ na generowanie zachwytu i wzrost szacunku wobec radnego Piecha. Sprawowany urząd może nobilitować człowieka. Korespondent musi być jednak obiektywny.

Uchwałę o budowie ratusza pomocniczego przyjęto 9 głosami do 4, reszta się wstrzymała. Będziemy mieć ratusz pomocniczy! Kiedy, to jeszcze nie wiadomo, bo z różnym tempem buduje się w Sączu.

Kolejny temat sesji miał charakter funeralny. Chodziło o budowę kolumbarium, czyli takiego cmentarza dla kremowanych, w postaci stelaży, segmentów i półek dla 2000 urn. Ma to budować prywatna firma, za swoje środki i po 15 latach ma oddać miastu to kolumbarium.

Temat wydawał się obojętny, a jednak rozgorzała ostra dyskusja, po której nie podjęto uchwały o budowie kolumbarium, projekt upadł głosami PiS. Nie będziemy mieli w mieście kolumbarium, ale nowy ratusz będzie.

W sprawie kolumbarium ponownie wystąpił radny Piech. Doszczętnie skrytykował inicjatywę, a także oskarżył PLH o prywatyzację miasta i szarganie polskiej kultury i tradycji, „pomniejszanie tradycyjnej wartość pogrzebów”.

Wyszło na to, że PLH to barbarzyńca, a może także kręci lody na tym kolumbarium, skoro taki zły.  Radny Piech trzeci raz doszedł do piłki, no i znowu strzelił gola, tym razem przewrotką.

No tak, wszelaka przesada jest unieważnianaskrajności są odrzucane. Radny Piech ma dobre wykształcenie humanistyczne i może jednak nie znać tej statystycznej reguły, że każdy rozkład ma przedziały ufności. W skrócie, chodzi o to aby odrzucić błędy w postaci przesadnych skrajności.

Wszelkie skrajności, paroksyzmy, przesada powinny być unieważniane, one na sesjach samoistnie się unieważnianą. Jeżeli ktoś chce się, aby jego głos był brany pod uwagę, to nie powinien go sam unieważniać. To szkoda, że radny Piech sam de facto unieważnia swój głos na sesjach.

Panie Wojciechu, możliwa jest rzeczowa i konstruktywna krytyka PLH, tylko trzeba ją przemyśleć. Strategia totalna, że wszystko w czambuł, to kontrefektywna łatwizna. Ta fraza o  „pomniejszaniu tradycyjnej wartość pogrzebów” była słaba, przekombinowana, przerzucona, i zwyczajnie śmieszna. Dlatego z łatwością to skontrował radny Prokopowicz. I cała robota poszła na marne.

Należy wierzyć, że radny Piech, przemyśli sprawę, bo widać, że zależy mu, że się przygotowuje do wystąpień na sesjach, pisze swoje wystąpienia, zdarza mu się odczytywać wystąpienia z kartki. To także dobrze nie wypada. Nie brak radnemu chyba elokwencji, a jeżeli brak mu odwagi, to niech bierze przykład z radnych Głuca i Zegzdy. Ich wypowiedzi są zawsze elokwentne, a bywa że a vista błyskotliwe. 

To prawda, honoru radnych PiS od dawna broni radny Głuc, dlatego w zasadzie się nie wypowiadał na ostatniej sesji. W pewnych sytuacjach milczenie jest dobrym rozwiązaniem. Radny Głuc to inteligentny człowiek.

Dobrze dla miasta stałoby się, gdyby to Głuc w wyborach prezydenckich wystąpił jako kandydat prawicy w Sączu. Kto wygra przyszłe wybory, to nie wiadomo, ale poziom dyskursu w przyszłej kampanii by się podniósł. Po prostu, to będzie dobre dla Sącza.

Na koniec, coś o prowadzeniu sesji rady przez przewodniczącego Czerneckiego. Trwało to ponad 7 godzin. To trudny, ale także wesoły czas. To zależy z jakim nastawieniem podchodzi się do radnego Czerneckiego. To, że jego prowadzenie jest dziwne, to nic nie powiedzieć.

Jedni określają jego przewodnictwo sesjom jako skandaliczne, inni jako kuriozalne. Jego występy w roli przewodniczącego są także: eklektyczne, neurotyczne, groteskowe, operetkowe, egotystyczne. Ale co warto zauważyć są także sinusoidalne, przebiegają trochę jak objawy covid. Mocne porównanie, ale idzie tutaj wyłącznie o cechę zmienności, kiedy wydaje się, że jest już dobrze, to nagle następuje pogorszenie, tąpnięcie.

Gdy radny Czernecki przesadzi, to za chwile jest ujmujący, kokieteryjny, po czym znowu staje się groteskowo demoniczny i tak przez całą sesję. Jest w tym duży suspens. Każdy dobry korespondent musi zachować czujność, rewolucyjną.

Radny Gieniec kilkukrotnie złożył wniosek o odwołanie wiceprzewodniczącego Czerneckiego, poparł ten wniosek radny Hojnor. Ale to chyba błąd jednak.

Niechaj radny Czernecki trwa na swoim stanowisku, ponieważ on pełni (nieświadomą) rolę Wallenroda w prezydium i w klubie PiS. To ma potencjał wyborczy dla Koalicji.

Dwa cytaty z radnego Czerneckiego, które warto przytoczyć. Gdy radny Gieniec zwrócił się z wnioskiem formalnym o odwołanie radnego Czerneckiego, to ten mu odpowiedział:

Pana nie wybrali mieszkańcy, pan wszedł tylnymi drzwiami.

Jak to skomentować? OK, nie będziemy komentować, bo następna fraza ma pewien wdzięk. Gdy prezydent Bochenek ośmielił się na polemikę z radnym Piechem, sekretarzem UM, to przewodniczący Czernecki drwił i pouczał:

Wojciech Piech jest sekretarzem, ale pewnie pan by także chciał być, bo to lepsza fucha niż pan ma. A pan prosi i idzie po pieniądze do niego, a pan go atakuje na każdej sesji, no ludzie!

Tak, sekretarzowanie w UM to dobra fucha. Ale i radny Czernecki ma także dobrą fuchę w Sączu. Trzeba łowić fuchy, jak się jest w polityce. Należy docenić szczerość, tak jej teraz brakuje w polityce. Radny Czernecki umyka wszelkim klasyfikacjom.

Różnica pomiędzy Sokratesem i radnym Czerneckim jest w sumie niewielka. Chodzi o jedno zaprzeczenie „nie”.

Sokrates „wie, że nic nie wie”. Radny Czernecki „nie wie, że nic nie wie”.

Nie warto się przejmować tym jednym „nie”. Po stokroć nie! To jedno „nie” nie ma znaczenia. Wszak Karol Marks twierdził, że dopiero ilość przeradza się w jakość. Trzeba sięgać po wszystko i brać całymi garściami. Panie Czernecki, tak trzymać!

 

Korespondent K.

Relacje z poprzednich sesji:

20 października 2020

15/22 września 2020

15 września 2020

17 sierpnia 2020

3 i 4 lipca 2020 II

3 i 4 lipca 2020 I

2 czerwca 2020

26 maja 2020

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x