Sesja się odbyła. W gruncie rzeczy, gdyby się nie odbyła, to niewiele by to zmieniło dla miasta. Jałowy bieg jest immanentnym składnikiem działania każdej maszyny. Tylko czy radę w Nowym Sączu można porównać do maszyny? Praca rady miasta zbyt często jednak jest w stanie jałowego biegu, a na pewno jej praca jest ciągle przerywana.

Sprawność, tej niby sesyjnej maszyny, szacujemy na jakieś 40%- 60% to niestety jałowy bieg. Przyczyną przerw w działaniu jest trwająca kampania wyborcza i wojna polityczna pomiędzy dwoma obozami, ratuszem wraz z akolitami i pisowską większością w radzie.

Pisowska większość kreatywnie wymyśliła nowy front ataku na ratusz. Ostatecznie ta niby kreacja nie jest zbyt wysokich lotów, ale jest to jednak akt twórczy, bo wcześniej z tym się nie spotykaliśmy. Otóż radni PiS indukują powstawanie skarg przesyłanych do ratusza, na które to ratusz nie odpowiada rychliwie, albo je lekceważy, rozpoznając ich proweniencje.

Czyli mamy wojnę na pisma, na skargi, a jeżeli PLH nie odpowiada na te pisma, to znaczy, że lekceważy mieszkańców i nie nadaje się na prezydenta. O taki przekaz w tym idzie w istocie. Taki to wyborczy i polityczny zabieg stosują radni PiS. Polityka czasami bywa infantylna, albo staje się coraz bardziej infantylna, na pewno możemy ten proces śledzić w Nowym Sączu.

Twarzą tego nowego frontu walki stał się radny Pancerz, człowiek dość spokojny, bez istotnych właściwości. Trzeba odnotować, że ponad rok temu radny Pancerz forsował uchwałę w obronie rodziny, którą podsunęła pisowskiej większości fundacja Ordo Iuris. Ta uchwała miała stać się preludium do tworzenia strefy wolnej od LGBT w Sączu.

Dlaczego radny Pancerz postanowił stać się twarzą tej ideowej inicjatywy, tego nie wiadomo. Może chciał po prostu zaznaczyć fakt, że jest, po prostu jest i posiada jednak jakieś właściwości. Teraz także ktoś mu zaproponował pilotowanie kampanii składania skarg przeciwko PLH i on się na to zgodził, bo to zgodny człowiek. Może nawet zostanie radnym kolejnej kadencji?

Tak, wojna na skargi trwała dobre dwie godziny. Był to zatem krystaliczny przykład – jałowego biegu, styranej maszyny, jaką staje się rada miasta w Nowym Sączu.

Należy odnotować drobną sprawę, ale jednak emblematyczną dla funkcjonowania rady miasta. Od bodaj trzech ostatnich sesji pojawia się sprawa transformatora na obiekcie Sandecji, który się zepsuł. No cóż, awarie się zdarzają, ale radny Kądziołka z pasją dopytuje się prezydenta o to, czy transformator był ubezpieczony. Po co to robi? Odszyfrujmy kwestie, a to nie będzie trudne.

Oczywiście, w tym pytaniu o ubezpieczenie jest sugestia radnego, że transformator nie był ubezpieczony i pieniądze przepadły, co ma być dowodem, że Sandecja jest źle zarządzana, a nadzór nad spółką jest zły, ponieważ… PLH i jego ludzie są niekompetentni, a PLH nie nadaje się na prezydenta. Jakie to staje się czytelne, po rozszyfrowaniu tego prostego kodu? Sprawa transformatora i składnych skarg na PLH ma wspólny mianownik, jest jałowym biegiem sesji rady miasta.

Na sesji pojawił się znowu temat dofinansowania spółki Nova, jednak nic nowego nie usłyszeliśmy. Radni PiS sugerowali, że to marnowanie pieniędzy, domagali się przedstawienia planu restrukturyzacji spółki i wystąpienia prezesa. Na ten, skądinąd słuszny postulat, ratusz nie odpowiedział jednoznacznie, a jego radni kolejny raz opowiadali o dopłatach do wody, które, wedle nich, są dopłatami do spółki dostarczającej wodę w Sączu. Mieliśmy zatem do czynienia ze stałym fragmentem gry, jak mawiają ludzie piłki nożnej.

W tej części spektakularnie wystąpił radny Czernecki. Oto co powiedział na temat obecności prezesa Nova na sesji rady:

Może pan prezes Nova odnajdzie czas i dojdzie do mikrofonu; może pan prezes nie ma tej wiedzy i może to jest realne; pan prezes nie ma tej wiedzy i my to przyjmiemy z godnością i szacunkiem dla tej osoby.

Prawda, że ciekawa składnia, ciekawa gramatyka, dobór słów, no i profetyczny sens? Odnajdywanie czasu… Bardzo poetyckie. Ta fraza trochę nawiązuje do wielkiego Marcelego Prousta i jego „odnajdywania czasu”. Frapuje także ten rym: odnajdzie i dojdzie. Jest w tym jakaś sentymentalna nuta korespondująca ze sprawami ostatecznymi i nieuchronnością ludzkiego losu. Radny Czernecki w jednym zdaniu potrafi zawrzeć dużo.

Potem radny zastanawia się nad realnością ludzkiej wiedzy, jej ulotnością i wspaniałomyślnie godzi się na jej brak ostatecznie. Dlatego nawołuje do szacunku dla braku wiedzy i konieczności godnościowej postawy wobec ludzkiego deficytu i kruchości jednostki – człowieka. Eco homo. To jest mocno humanistyczne. Czyżby radny odnosił się do Sokratesa? W ostatniej korespondencji czyniliśmy nawiązania do tego myśliciela. Radny Czernecki ma jednak sporo wspólnego ze Sokratesem.

Wszystkie te wystąpienia były tylko rozgrzewką przed prawdziwym starciem na sesji. Poszło o podział pieniędzy na działania na rzecz niepełnosprawnych. Oj zawrzało…

Ratusz małostkowo wyciął większość dotacji, za którymi stoją radni PiS. Potem PLH dziwi się, że pisowcy przebijają go w tej małostkowości. Jałowy bieg na sesjach to w rzeczywistości defekt, ale takie złośliwości to częsta praktyka. No i nie będzie wspólnych wigilii, nie będzie jasełek, nie będzie balu. I to nie z powodu COVID. Ratusz locuta, causa finita.

Ciekawym występem popisał się dyrektor Baliczek, wprost wykpił wszystkie imprezy organizowane przed radnych PiS. Przemówił jak polityk, nie jak urzędnik.

No ale pan dyrektor Baliczek ma wprawę w akcjach politycznych. W końcu od lat przewodniczy sądeckiemu Klubowi Gazety Polskiej. W 2019 organizował występy wyborcze posłowi Macierewiczowi w Nowym Sączu, w sali sądeckiego MOK. Tak, MOK to doskonałe miejsce dla występów Macierewicza. Dyrektor miejski może załatwić wiele. Dodamy, że w tym mitingu wyborczym uczestniczył także sam PLH; witał się z bohaterem występu. Ech, wyborcy… Ale to przeszłość, wracajmy do sesji.

Takie szarżowanie dyrektorów nie jest dobre, to już druga taka dyrektorska szarża w tym miesiącu. Pierwsza wykonał dyrektor Benedykt Polański, który niewybrednie kwestionował twórczość Andrzeja Szarka, zniwelował przy tym dotychczasową działalność Małej Galerii.

Teraz, na sesji, dyrektor Baliczek napiętnował pisowskich radnych, zarzucał cynizm i granie niepełnosprawnymi. Ale czy on jest uprawniony do takiego wystąpienia? Dymisje, to czasami dobre narzędzie zarządzania nie tylko miastem i nie tylko po wygranych wyborach.

Podczas tego punktu sesji grzmiał radny Czernecki. Zaczął mocno, a potem było to już jak u Hitchcocka…

To jest wręcz wredne, co powiedział dyrektor Baliczek.

My w cichości wspomagamy osoby potrzebujące, nie chwalimy się.

Zniszczyliście idee balu, radość nasza – radość wasza. Widział pan ile było dzieci, jak oni się pięknie integrowali. Myśmy integrowali dzieci, uczyliśmy wrażliwości społecznej.

W „cichości”… w cichości serca i duszy. To ładne słowo. No i idea balu upadła, wszystko stracone przez lodowość serca PLH, który nawet dzieciom…

Radny Czernecki dużo mówił o integrowaniu, na balu, na wigilii z samym biskupem. Tego już nie będzie. Na koniec radny zadał już retoryczne pytanie, zwróćmy jednak uwagę na niebanalną formę i treść:

Organizacja organizuje i czy nie należałoby wesprzeć organizacji?

Tak, PLH powinien wesprzeć. W tym pytaniu jest 5 pełnych słów i trzy razy użyty jest rzeczownik „organizacja”, w trzech znaczeniach. To tylko potrafi radny, odkrywa znaczenia słów, buduje pasjans znaczeń. Jesteśmy świadkami prawdziwej osmozy i dyfuzji znaczeń słów. Jeszcze Jan Sebastian Bach napisał suitę na strunę G; na tylko jedną strunę.

Poprzednią sesję prowadził radny Czernecki, tej sesji przewodniczyła radna Mularczyk. Odbierała głos wszystkim, którzy chcieli cokolwiek zarzucić radnym PiS, po prostu wyłączała mikrofon. Ale sami radni Prokopowicz i Ziaja ją do tego zachęcili, gdy tytułowali „pani wicedyrektor”, co było oczywistym nawiązaniem do nepotycznej nominacji pani Mularczyk na trzeciego dyrektora relatywnie małej biblioteki miejskiej.

Przewodnicząca Mularczyk, rewanżując się za te złośliwości, gęsto i często wyłączała mikrofon, co było żenujące. Ale sprawiedliwie osądzając, złośliwości było serwowane przez obie strony awantury politycznej w Sączu, która trwa od dwóch lat, od wyborów. Czy to może się skończyć? Kto to może przerwać? No nic, trzeba z tym żyć.

A właśnie, zmartwił nas radny Piech. Nie wystąpił ni razu. Czyżby przejął się naszą krytyką w ostatniej korespondencji? Nie po to wszak pisaliśmy, aby on nie występował, ale aby coś skorygował w swoich występach. Mądrego głosu tak brakuje przecież na naszych sądeckich sesjach. A radny Piech cały czas ma otwartą drogę do nominacji na kandydata na prezydenta miasta. Trzeba się starać w kreowaniu osobowości i wizerunku, który zaakceptuje nie tylko pisowski elektorat. Radny Głuc wie to od dawna. Ale to osobny temat.

Korespondent K.

Relacje z poprzednich sesji:

27 października 2020

20 października 2020

15/22 września 2020

15 września 2020

17 sierpnia 2020

3 i 4 lipca 2020 II

3 i 4 lipca 2020 I

2 czerwca 2020

26 maja 2020


0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x