Zastanawiałam się, czy na Sądecczyźnie w trakcie maratonu wyborczego ostatnich lat wystąpiły większe zmiany w poparciu dla PiS i PO lub zmiany w trendzie poparcia dla ugrupowań populistyczno-konserwatywnych i tych, które opowiadają się za tradycyjnym podejściem do demokracji liberalnej.

Ugrupowania i osoby startujące w wyborach podzieliłam na dwie grupy. W pierwszej znajdują się partie populistyczne, czyli te, które wyróżnia podział na lud i elity (np. PiS, KUKIZ’15). Są to też partie polityczne deklarujące się jako konserwatywne (np. ugrupowanie Jarosława Gowina), ale też akceptujące dużą ingerencję państwa i silne rządy lub przeciwnie, skrajnie liberalne ekonomicznie, ale konserwatywne w sprawach obyczajowych takie jak KORWIN. W tej grupie umiejscowiłam też partie i polityków odwołujących się wprost do tradycji nacjonalistycznej, narodowej, katolicko-narodowej (np. Konfederacja, Braun, Bosak, Ruch Narodowy). Określiłam je partiami populistyczno-narodowymi za autorami książki Narodowy populizm. Dodałam też jednak słowo konserwatyzm, bo w taki sposób są one najczęściej kojarzone.

Druga grupa to zwolennicy i zwolenniczki demokracji liberalnej, naciskającej na praworządność. Jest wśród nich polska chadecja, czyli PO, a potem KO wraz z Zielonymi i Inicjatywą Barbary Nowackiej. Są liberałowie, których reprezentowała Nowoczesna. Są ludowcy, czyli PSL oraz ugrupowania i politycy lewicowi (np. Wiosna, Lewica, Partia Razem, Waldemar Witkowski, Robert Biedroń). Zapisałam je jako kojarzone z opozycją demokratyczną.

W wyborach startowały też osoby i partie, które ciężko mi było klasyfikować np. ze względu na krótką obecność na scenie politycznej. Nie drążyłam programów, bo uzyskiwały one jednocześnie minimalne poparcie poniżej 0,5%. To np. Pan Tanajno, Pan Stonoga (populista, ale nie wiem czy prawicowy), Komitet Demokracji Bezpośredniej. Ich wyniki zsumowałam w grupie „inne”.

Pierwszy wykres obrazuje wyniki w kolejnych wyborach jakie odbywały się w latach 2014-2020 z wyjątkiem wyborów samorządowych (chcesz zobaczyć liczbę, to najedź myszką). Policzyłam po dwa wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego, wyniki wyborów do sejmu polskiego i obu tur wyborów prezydenckich.

Wyniki z Nowego Sącza pokazują znaczny wzrost poparcia dla ugrupowań populistyczno-narodowych w I turze wyborów prezydenckich 2015. Wzrost do blisko 70%. Wszyscy ci wyborcy nie zagłosowali jednak na podobnego kandydata w II turze tych wyborów. Andrzej Duda otrzymał wówczas trochę ponad 62% głosów. W kolejnych głosowaniach poparcie dla tych ugrupowań łącznie i dla kandydata PiS oscyluje niezmiennie w okolicy 60%.

W powiecie nowosądeckim (drugi wykres) poparcie dla partii populistyczno-narodowych utrzymuje się na stałym poziomie ok. 80%. Sporą zmianę widać w wyborach do Parlamentu Europejskiego w roku 2019, gdy poparcie to urosło do ponad 83%, a dla partii prodemokratycznym spadło jednocześnie do ponad 16%.

Czyżby wsie i małe miasteczka nie korzystały na integracji europejskiej? Wydawać by się mogło, że dopłaty do koszenia łąk, to pieniądze pozwalające na utrzymanie stabilności finansowej gospodarstw domowych, a środki pozyskiwane przez lokalne władze na remonty i infrastrukturę estetycznie odmieniły obraz prowincji. Co zatem idzie źle? Czyżby za niechęć do UE odpowiadał irracjonalny lęk kulturowy rozsiewany w kościołach i za pośrednictwem populistycznych mediów? Myślę, że potrzeba dużych nakładów na edukację i walkę z mitami rozsiewanymi na temat tej organizacji. 

Na kolejnych wykresach znajdują się wyniki jedynie partii PiS oraz PO, startującej później jako Koalicja Obywatelska (KO).

W Nowym Sączu wynik samego PiS w wyborach do PE w 2019 roku pokazuje, że mieszkańcom i mieszkankom bardziej zależy na pisowskiej polityce zagranicznej niż na prowadzeniu przez tę partię polityki krajowej, co potwierdza wnioski ze skoku poparcia dla partii populistyczno-narodowych. Warto sprawdzić przyczyny odwrotu od integracji. Nie są to jednak duże różnice, a więcej procent w wyborach do PE zyskała jednocześnie Koalicja Europejska, w porównaniu z tym ile zagłosowało na nią kilka lat wcześniej i kilka miesięcy później w wyborach do polskiego parlamentu 2015 i 2019.

Natomiast mieszkańcy i mieszkanki powiatu nowosądeckiego w następujących po sobie wyborach głosują na PiS coraz liczniej. Dla pozostałych ugrupowań i polityków zostaje tam maksymalnie ok. 20% głosów.

Porównanie wyników PiS w kolejnych wyborach do takich samych organów władzy pokazuje:

  • Pomiędzy wyborami do PE w roku 2014 a 2019 PiS zyskało w Nowym Sączu 18,26%, a w powiecie nowosądeckim aż 29,71%
  • Pomiędzy I turą wyborów prezydenckich w roku 2015 a I turą wyborów prezydenckich w roku 2020 mieszkańcy i mieszkanki Nowego Sącza poparli Dudę o 7,4% liczniej, a mieszkańcy i mieszkanki powiatu o 9,36%.
  • W II turze Andrzej Duda stracił jednak w stosunku do roku 2015. W 2020 w Nowym Sączu zagłosowało na niego 2,49% mniej osób, a w powiecie nowosądeckim o 0,25% mniej.
  • Pomiędzy wyborami 2015 a 2019 do parlamentu polskiego PiS zyskało 2,22% w Nowym Sączu i 5,49% w powiecie nowosądeckim.

Ciekawe jest to, że silna polaryzacja przynosi wzrost i PO. Z wyjątkiem I tury wyborów prezydenckich w 2020 roku. Możliwe, że zyskuje u przeciwniczek i przeciwników PiS, jako największa partia opozycyjna, a więc zdolna do wygrania z nielubianym ugrupowaniem. Z takich danych nie można wyciągnąć jednak pewnych wniosków.

Wyniki wyborów dla PO/KO w kolejnych latach wyglądają w następujący sposób:

  • Pomiędzy wyborami do Parlamentu Europejskiego w roku 2014 i 2019 poparcie w Nowym Sączu wzrosło o 4,72%, a w powiecie nowosądeckim o 1,61%.
  • Pomiędzy I turami wyborów prezydenckich w roku 2015 i 2020 poparcie w Nowym Sączu spadło o 1,31%, a w powiecie o 5,73%.
  • II tura przyniosła natomiast wzrost odpowiednio o 2,52% i o 0,25%.
  • W przypadku wyborów do parlamentu krajowego poparcie w Nowym Sączu wzrosło dla tej formacji o 1,76%, ale w powiecie nowosądeckim spadło o 0,01%.

Moja główna refleksja nad wynikami kolejnych wyborów dotyczy przepaści pomiędzy terenami wiejskimi i małych miast a obszarami dużego miasta.W przypadku partii populistyczno-narodowych wyniki w Nowym Sączu i powiecie nowosądeckim różnią się od ponad 10 do blisko 20% (PE 2014-15,3%, I tura wyborów prezydenckich 2015 – 10,78%, II tura wyborów prezydenckich 2015 – 16,77%, wybory parlamentarne 2015 – 13,79%, PE 2019 – 19,76%, wybory do parlamentu 2019 – 18,94%, I tura wyborów prezydenckich 2020 – 18,75%, II tura wyborów prezydenckich 2020 – 19,04%). 

Taka sytuacja występuje w całym kraju, ale Sądecczyzna przyczynia się do powiększenia tej różnicy, ponieważ ok. 80% osób głosujących opowiada się każdorazowo za jednym, konkretnym i skrajnie różnym od alternatywnego spojrzeniem na politykę krajową i międzynarodową. To spojrzenie przeciwne prawom człowieka i integracji w ramach wspólnoty europejskiej, a opowiadające się za dalszą klerykalizacją instytucji publicznych, narzucaniem katolickich rozwiązań także niewierzącym, życzliwe dla silnej władzy. Gdyby raptem w skali kraju wybory wygrało ugrupowanie o pozytywnym stosunku do demokracji liberalnej i integracji międzynarodowej w miastach musiałoby dojść do zaledwie kilkuprocentowego przesunięcia wyników, a w niektórych przecież już dziś takie partie mają wyższe poparcie (np. Rafał Trzaskowski uzyskał w II turze wyborów prezydenckich 2020 67,65% głosów w Warszawie, 70,19% w Gdańsku, 71,94% w Poznaniu, 66,62% we Wrocławiu, 63,83% w Łodzi, 61,47% w pobliskim Krakowie). Zapobieganie poczuciu obcości w swoim kraju w okolicach Nowego Sącza wymagałoby przekonania  co najmniej 30-40% wszystkich głosujących. To bardzo dużo. A tego przekonywania niestety brak.

Pewnie, że nawet ludzie o bardzo dobrych chęciach samodzielnie nie wykonają pracy u podstaw w całym kraju. Aktywne musiałyby być poszczególne osoby, które zamieszkują daną gminę. Jest to fizycznie niemożliwe, by jedna polityczka obskoczyła każdą miejscowość, ale z drugiej strony co najmniej nielogicznym wydaje się nie zaglądanie w te rejony nawet w trakcie trwania kampanii wyborczej. Wiele partii stosuje absurdalną taktykę mobilizowania swoich dotychczasowych wyborców i wyborczyń, przez co pojawiają się tylko tam, gdzie już mają wysokie wyniki. Przypomina to dopieszczanie fanów przez celebrytki. W taki sposób zmiana zdania przez ludzi dotąd na nią niegłosujących może wynikać jedynie z błędu albo przypadku.

Debacie nie sprzyjają też podzielone media i wydarzenia organizowane tylko „dla swoich”. Czasem słyszy się też aroganckie pomysły, by drugą stronę sporu z debaty wykluczyć, jakby nie widząc tego, że ta druga strona ma swój świat, swoje środki masowego przekazu i autorytety i trzeba by było raczej prosić, by zechciała się z nami spotkać. 

Jeżeli będzie tak jak dotąd, życie w ramach jednego kraju stanie się wręcz niemożliwe. Nie da się utrzymać spójnego systemu oświaty, usług publicznych, kultury.

Jako obywatelki i obywatele tego kraju powinniśmy serio zastanowić się co stanowi naszą podstawę, nad wspólnymi wartościami i czy razem chcemy dokądś zmierzać. Nad wspólną przestrzenią, która nie musi być podporządkowana terrorowi zachodu, ale i nie jest podporządkowana wpływom Rosji. Wojny wartości nie są do wygrania. Nigdy nie uda się sprawić, że każdy będzie myślał w taki sam sposób. Dlatego potrzebny jest możliwie szeroki wspólny mianownik, który daje szansę realizowania różnych modeli życia jednostkowego i społecznego. 

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x