1 czerwca 2020

Ta ostatnia rada mi nie do końca wyszła. Nie przebiłem się. Ale za to mocno uderzała Iwona. Muszę wyznać, że ja bardzo lubię jak ona prowadzi radę. Może nawet lepiej prowadzi niż ja? Dobrze kontroluje emocje, ucina przeciwników, no i ma ten ciepły głos i swingującą dykcję. Widać u niej wprawę nauczycielki: siadaj dwója i jutro przyjdź z rodzicami. Ale ona ma też przewodnika, w końcu Arek operuje na dużej arenie, a u nas na sądeckiej radzie to ring treningowy przecież.

Ja musze sam siebie wymyślać, nikt bardzo nie poradzi, bo jest konkurencja przecież. Ale w każdej partii jest konkurencja. Każdy orze jak może. Wracając do rady, akcja z żołnierzem wyklętym była niezła. Iwona zdobyła punkty. Tym bardziej punktowała, jak mocno kontrował Hojnor. Dobre było też safari z Bochenkiem, ale to w końcu ja podałem go do sądu i teraz inni zazdroszczą i naśladują. Ale uderzanie w Bochenka, to przecież mój patent, ale miło jak inni naśladują.

Muszę uważać na Wojtka Piecha, jest elokwentny i giętki, jest też inteligentny. Ma jednak wadę… za bardzo przypomina Trzaskowskiego, he, he. Zresztą, ciągnie się za nim Platforma, bo był czas, że biegał za Czerwińskim. Teraz wpiął białoczerwoną flagę w klapę i myśli, że ludzie mają go za pisowca. Uwielbiam za to, jak na radzie mówi Czernecki, jego niezgrabne i śmieszne wypowiedzi dają dużą możliwość kontrastowania. Ale Wojtek to poważny zawodnik. Trzymam z nim, przynajmniej na razie.

Paradoksalnie, lubię Prokopowicza, on mógłby być z nami. Jest ostry i bezwzględny, nie boi się gadać, jedzie z koksem. Czasami przesadzi, bo jest trochę chamowaty. Ale lubię takich fajterów. Duże możliwości daje Krzysio Ziaja. Jak występuje w obronie prezydentów i nazywa Handzla wspaniałym gospodarzem, dobrym ojcem, gdy jedzie z czołobitnymi metaforami, to jest jakby podawał piłkę na polu karnym do strzału na pustą bramkę. Jest sędzią piłkarskim i tego nie rozumie, he, he. Dlatego potem łatwo lansować „kult jednostki” Handzla. Ziaja czasami jest naszym zawodnikiem. W sumie to lubię chłopaka. On też mógłby być z nami.

Zresztą, chłopaki z Koalicji Handzla są ciekawi. Prostko jest wyszczekany, w końcu mecenas, ale aż miło było czytać na sądeckim forum, jak dowodził, że nowy KRS jest wybrany dobrze i bronił go jak Kmicic Częstochowy. Zrobiłem skany tej obrony. Może się przydać w kampanii. No dobrze, wrócę do Hojnora. Lubię go, a dokładniej: trochę podziwiam. Z tym szacunkiem do niego, to wiadomo, że lipa, ale gość jest zawsze przygotowany i potrafi uzasadniać nawet duperele. Klika rzeczy od niego bym przejął, to przydatne umiejętności. Ale on chyba nie jest zainteresowany Warszawą, to taki powiatowy patriota. I dobrze, niech siedzi w Sączu. Do kontrastowania jest odpowiedni. Ja go pobiłem w RTK, a to jest coś. Na krzywe drzewo, to i koza skoczy. Hojnor to jednak Hojnor.

Ale musze teraz napisać, co mną trochę wstrząsnęło. Widziałem w tvn występ wyborczy Trzaskowskiego w Poznaniu. Wzruszyłem się nawet. Trzaskowski stoi na podwyższeniu z mikrofonem i mówi do pełnego placu ludzi, ono słuchają przejęci. Obiektywnie piękny widok. Ludzie przyszli tam dla niego, a on przemawia do nich. Mówi dobrze, podniośle, oni biją brawo, jest uniesienie.

Kiedyś i ja tak będę mówił do ludzi, ale nie do 200, a na przykład do 20 tysięcy. U nas na rynku sadeckim wejdzie chyba z 5 tysięcy. Myślę, że potrafiłbym przemówić do ludzi nie gorzej niż Trzaskowski. Tylko wiec to inny żywioł, to nie rada i studio tv. Na wiecu trzeba gadać na podniesionym półtonie i przepona musi wytrzymać minimum 10 minut, to nie takie łatwe. Pamiętamy Zbyszka Ziobro, jak piszczał na wiecu „tylko razem, razem”. To była kompletna wtopa. Jacek Kurski dlatego chyba chciał mu dać pampersa. Ale o treningu przepony także trzeba pomyśleć. To chyba logopeda może zrobić taki trening. Jak coś, to wynajmę parę sesji w domu. Nikt nawet nie będzie wiedział o tym.

Tyle na dzisiaj.

 

6 czerwca 2020

Dużo się dzieje. W takim czasie trzeba być bardzo czujnym. Fejsa prowadzę systematycznie, dzięki temu jestem bliżej ludzi, wyborców. Ostatnio zawiesiłem nawet piosenkę disco polo, tych, którzy ładnie śpiewali, że Polacy to jedna rodzina. Podobno ponad 60% ludzi słucha takiej muzyki, więc i ja powinienem; nie będę się wywyższał jakimiś mozartami, jazzami. Poza tym szczerze lubię taką muzykę, zwłaszcza na weselach. A niech się lewaki śmieją, w końcu ich Kwaśniewski zatańczył disco polo i wygrał wybory. Tym bardziej ja mogę tego słuchać; idzie lato, więc czas festynów się zbliża, a tam zagrają i tańca też się nie będę wystrzegał. Niech ludzie widzą, że jestem normalny, a i kufel piwa wypiję, jak będzie trzeba. Takie gesty jednają ludzi.

Muszę też ciągle się uczyć, to się przydaje w debatach, dyskusjach, sesjach, wywiadach. Joachim Brudziński wyrobił się, bo zaczął dużo czytać. Taka pogłoska szła, że się zawziął i czytał. Przestali go nazywać burakiem, a przecież na początku to jechał z koksem, trochę na Leppera. Brudziński to chłopak z Sączą, z Milenium, tylko pojechał do szkoły w Szczecinie i został tam. Trzeba brać przykład z niego. Może nawet powinienem go zapytać, wysłać maila, aby poradził, podał zestaw książek, które przeczytał i które go wzmocniły. Może też warto się przypomnieć, bo pewnie mnie nie bardzo kojarzy. Ale to może głupio wyjść, że nagle pisze w takiej sprawie jakichś tam książek. Jakby przyjechał do Sącza, to po pijaku łatwiej o takie rzeczy zapytać. 

Sam musze wymyślić te książki. Uff, trzeba pomyśleć i samemu do tego dojść. Trzeba znaleźć klucz tego całego czytania. Proza to dłużyzna, poezja to farmazony dla licealistek. Trzeba czytać to co może być przydatne, czyli: historia Polski i historia powszechna, psychologia, socjologia, a nawet filozofia i historia sztuki. Muszę też coś poczytać z teologii, bo to zawsze będzie przydatne. No i historię feministek w Polsce i na świecie. To będzie dobry bat na baby, jak wejdą w szkodę. Z tego wszystkiego wynotować wiele cytatów, aby zasunąć nimi jak trzeba. Już widzę minę Hojnora, a i Głuc zacznie bardziej poważać, Wojtek Piech niech nie myśli, że skoro zaoczne skończyłem, zaczynając od zawodówki, to nie jestem gorszy.

Ciekawe co taki Trzaskowski poczytał? Gadają, że obkuty, a i wygląda na prymusika, co to nie wypije, a i po pysku nie umiałby dać. No ale gadane to ma i pewnie te książki przeczytane procentują. Jak ja bym tyle przeczytał, to wiedziałbym, jak to wykorzystać. No ale to Trzaska na prezydenta Polski stratuje, a ja na razie na radach w Sączu siedzę.

A co się tyczy wyborów w czerwcu, to dzieje się dużo, ale nie zawsze dobrze. Prezes niepotrzebnie z tą hołotą wyskoczył. U nas jednak na radzie to wersal jest. Andrzej na tej plaży z Mateuszem ostatnio chodzili, to wyglądali jak… No ale póki co, to ja po Dąbrówce chodzę.

A właśnie, o tym chodzeniu. Przyjrzałem się ostatnio jak chodzi Trzaskowski, czyli jak stawia nogi, no i powiem, że bardzo mi się to spodobało. Jest taki lekki, jakby tańczył, jakby na kółkach był. Nie człapie, jak większość facetów, tylko chodzi jak mustang – nie platfusem, a równo stawia stopy, biodrami lekko zamiata, trochę jak baba, ale wygląda to nieźle. Nawet sobie go nagrałem i podpatruję, chodzę po pokoju i trenuje. Już mi nawet wychodzi, tylko wtedy jak myślę o tym, a jak sobie zapomnę, to znowu człapie. Trzeba sobie to wbić do głowy i normalnie tak chodzić, jak to mówią w psychologii, w podświadomości to mieć.

Tyle na dzisiaj, późno już, a i kobita coś prycha.

Zapiski Radnego Kądziołki – 29 maja 2020

ZDJĘCIE: Z zapisu transmisji sesji Rady Miasta w Nowym Sączu

*Tekst ma charakter satyryczny i nie jest zapisem prawdziwych wydarzeń